44 obserwujących
409 notek
387k odsłon
  1018   3

Czy faktycznie mamy do czynienia z postnauką?

W swojej notce bloger @karmaniola wysunął tezę, że porządna nauka właściwie się skończyła, a jej obecny stan jest czymś, co on nazywa postnauką. Głównym argumentem za tym stwierdzeniem ma być fakt, że kiedyś nauka jakoby udzielała bezdyskusyjnych odpowiedzi na postawione pytania, natomiast dzisiaj mamy do czynienia ze sprzecznymi opiniami, mimo że ich autorzy powołują się na wyniki badań eksperymentalnych. Jako przykład @karmaniola podaje trwającą dyskusję na temat skuteczności szczepionek.

Z przykrością stwierdzam, że @karmaniola nie ma zielonego pojęcia o historii nauki. Dyskusje, spory, przeciwstawne wnioski nie pojawiły się niedawno, ale były zawsze nieodłączną częścią badań naukowych. Dla przykładu, wielu uczonych nie akceptowało teorii grawitacji Newtona jeszcze przez ponad pół wieku po jej opublikowaniu, a do grona jej krytyków należeli tacy luminarze nauki jak Huygens, Leibniz, Bernoulli czy Euler. Wysuwane przez nich argumenty nie były zwykłym widzimisię, ale opierały się na twardych przesłankach. (Więcej szczegółów na ten temat można znaleźć w moich notkach Jaki kształt ma Ziemia i co z tego wynika? oraz Kształt Ziemi, Kartezjusz i Newton).

A oto inny przykład, bardzo bliski dzisiejszej dyskusji na temat skuteczności szczepionek. W 1867 roku Joseph Lister opublikował w najpoważniejszym czasopiśmie medycznym The Lancet szereg artykułów opisujących konieczność dezynfekcji instrumentów medycznych i dłoni chirurgów przed przeprowadzeniem operacji. Lister czytał prace Pasteura, który wykazał, że choroby zakaźne są wynikiem działania drobnoustrojów, i doszedł do wniosku, że dzięki sterylizacji mikroby zostaną zabite. Część lekarzy zaakceptowała konkluzje Listera, ale inni uznali je za kompletną bzdurę i nie zamierzali stosować się do zaleceń.

Jakie były tego konsekwencje? Ano takie, że jeszcze przez kilkanaście lat tysiące ludzi umierało po operacjach z powodu infekcji. Być może najbardziej znany przypadek to śmierć prezydenta USA Jamesa Garfielda. 2 lipca 1881 roku został on postrzelony przez zamachowca. Ze współczesnych analiz wynika, że postrzał nie był śmiertelny i Garfield mógłby dalej żyć z kulą w ciele. Prezydenta poddano jednak operacjom mającym na celu zlokalizowanie pocisku, a zabiegi te przeprowadzano używając niewysterylizowanych instrumentów, co doprowadziło do infekcji. To właśnie ona była faktyczną przyczyną śmierci Garfielda 19 września 1881 roku.

Powyższe przykłady – pierwsze z brzegu – przytoczyłem nie po to, żeby naśmiewać się z dawnych uczonych i lekarzy nie potrafiących zaakceptować prawd, które dziś dla nas są oczywiste. Tak łatwo jest robić z perspektywy czasu. Chciałem tylko uświadomić, że sprzeczne ze sobą opinie były obecne w nauce od zawsze. I to dzięki dyskusjom, nierzadko bardzo gorącym, mamy do czynienia z rozwojem naszej wiedzy.

Lubię to! Skomentuj86 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie