52 obserwujących
423 notki
412k odsłon
  276   2

Ekonomiści z Wąchocka

Sprzeczne działania władz nie przyczynią się do spadku inflacji.

W Wąchocku zaczęło dochodzić do nieprzyjemnych incydentów. Ktoś włamywał się do umieszczonej w kościele puszki na datki i kradł z niej pieniądze. Zebrała się rada miasta, aby uchwalić, jak temu zapobiec. Po dłuższej dyskusji uchwalono, że drzwi kościoła będą zamykane na klucz i złodziej nie będzie mógł dostać się do puszki. Wtedy odezwał się jeden z radnych i zapytał, a co z tymi, którzy chcieliby złożyć jakąś ofiarę? Przecież oni też nie będą mogli wejść do środka. Po kolejnej burzliwej debacie rada miasta ustaliła, że drzwi kościoła będą zamknięte przed złodziejem, ale obok nich powiesi się klucz dla tych, którzy chcieliby wrzucić pieniądze do puszki.

Przyczyną szybkiego wzrostu cen jest tak zwana luka inflacyjna. Zgodnie z definicją z wiki, luka inflacyjna jest to nadwyżka zagregowanego popytu nad zagregowaną podażą przy pełnym wykorzystaniu czynników produkcji. Żeby ją zlikwidować, należy albo zwiększyć podaż (co byłoby najlepsze, ale w praktyce jest bardzo trudne, a czasami wręcz niemożliwe w krótkiej skali czasowej), albo wyłączyć z gospodarki część pieniędzy. Ten drugi sposób często realizuje się za pomocą podniesienia stóp procentowych. Ludzie (albo firmy) muszą spłacać wyższe raty kredytów, przez co mają mniej środków na zakup towarów i usług, dzięki czemu popyt zmaleje i zrównoważy podaż. Taka procedura jest bolesna dla społeczeństwa, ale często przynosi skutki.

Oczywiście, powyższy opis jest skrótowy, niemniej oddaje zasadnicze cechy przyczyn inflacji i sposobów walki z nią. W sumie nic takiego skomplikowanego. Wydaje się jednak, że obecna władza nie rozumie nawet tak prostych spraw. Z jednej strony podwyższa stopy procentowe, żeby ograniczyć popyt, z drugiej proponuje najprzeróżniejsze tarcze antyinflacyjne, które polegają na zmniejszaniu obciążeń finansowych pewnych grup, na przykład kredytobiorców.  W ich kieszeniach (albo na ich kontach) pozostanie więcej pieniędzy, przez co popyt nie będzie maleć.

Nie przypomina to wam postępowania radnych z Wąchocka?...

To fakt, że wielu ludzi ma spore problemy, aby związać koniec z końcem. Jednakże zwykłe dawanie im pieniędzy (w takiej czy innej formie) wcale ich nie rozwiąże. Jest to czynnik zwiększający lukę inflacyjną, a więc i wzrost cen. To, co kredytobiorcy ewentualnie dostaną, i tak zeżrą im narastające koszty utrzymania. A silniejsza inflacja uderzy oczywiście też w inne grupy. Wiadomo, że inflacja najbardziej dotyka osoby najbiedniejsze.

Na zakończenie dwie kwestie. Co z tymi, którzy uwierzyli, że złoty trzyma się mocno i poczynili jakieś oszczędności, a one błyskawicznie topnieją? Nie należy przejmować się łatwowiernymi nieudacznikami?...

I kwestia druga. Premier co chwila oskarża banki, że zbytnio wykorzystują klientów. No ale przecież w dwóch największych na naszym rynku bankach, PKO BP i Pekao SA, pakiety większościowe akcji posiada Skarb Państwa (albo spółki od niego zależne). Czy dają one klientom warunki istotnie lepsze od pozostałych? Nie słyszałem. Kiedy nacjonalizowano, przepraszam – repolonizowano Pekao SA, tłumaczono to koniecznością uzyskania wpływu na rynek finansowy w Polsce. Więc jak to jest z tym wpływem na rynek finansowy? Dlaczego Skarb Państwa nie wyda dyrektorom zależnych od siebie banków odpowiednich poleceń? Czyżby w tej całej repolonizacji chodziło o coś innego?...

Lubię to! Skomentuj12 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka