Gdyby w dawnej Polsce istnieli narodowcy – tacy, co chcą, aby ojczyzna była jednonarodowa i katolicka – i mieli istotny wpływ na politykę, nasz kraj byłby dzisiaj czymś zupełnie innym.
Po pierwsze i najważniejsze – nie doszłoby do unii z Litwą w Krewie w 1385 roku. Narodowcy nie dopuściliby, żeby wspaniałym polskim narodem rządził jakiś Jagiełło, nieokrzesany Litwin, w dodatku pewnie ukryty poganin! A to miałoby naprawdę ogromne konsekwencje. Jeszcze do tego wrócimy.
Po drugie, nie wpuszczano by do naszego kraju Niemców. Dlaczego? Wiadomo – każdy Niemiec chce nas wykorzystać i (nomen omen) oszwabić, więc należy trzymać ich wszystkich jak najdalej. Jakie byłyby tego skutki? Nie mielibyśmy dwóch naszych najwybitniejszych astronomów: Mikołaja Kopernika i Jana Heweliusza, a Oskar Kolberg nie stworzyłby monumentalnego opisu zwyczajów ludu polskiego.
Jeśli nie wpuszczano by Niemców, to tym bardziej Żydów. Wszyscy Żydzi antypolonizm wyssali z mlekiem matki i potrafią tylko kąsać rękę, która ich karmi… Co wtedy? Artur Rubinstein nie zaczynałby uroczystego koncertu dla delegatów na konferencję, na której powołano do życia Organizację Narodów Zjednoczonych, od odegrania Jeszcze Polska nie zginęła. Julian Tuwim nie stworzyłby ani Kwiatów polskich, ani Lokomotywy i Słonia Trąbalskiego. Dzieci byłyby szczególnie poszkodowane, bo nie miałyby też uroczych wierszyków Jana Brzechwy, a Irena Tuwim nie dokonałaby genialnego przekładu Kubusia Puchatka. Tak w ogóle to lista naszych najwybitniejszych ludzi pióra mocno by się skróciła: obok wielu innych brak byłoby na niej Bolesława Leśmiana, Brunona Schulza, Gustawa Herling-Grudzińskiego i mojego ukochanego Stanisława Lema. Polska muzyka stałaby się uboższa o Henryka Wieniawskiego i Jana Kiepurę oraz wybitnych kompozytorów muzyki rozrywkowej: Henryka Warsa, Jerzego Petersburskiego, Władysława Szpilmana i zdobywcy Oskara Bronisława Kapera. Bez piosenek i gry aktorskiej Jerzego Wasowskiego nie byłoby kultowego Kabaretu Starszych Panów.
Nasze kino też mocno by ucierpiało. Nie powstałby najlepszy (moim zdaniem) polski film wszech czasów – Rękopis znaleziony w Saragossie – w reżyserii Wojciecha Hasa, a Jerzy Hofmann nie dokonałby monumentalnej ekranizacji Trylogii. Z listy wybitnych polskich reżyserów obok Romana Polańskiego wypadliby także Andrzej Munk, Janusz Morgenstern i jeszcze kilka osób. Nie mielibyśmy też takich wspaniałych aktorów jak Aleksander Bardini, Piotr Fronczewski czy Krzysztof Kowalewski.
Nie byłoby też wielu znakomitych polskich uczonych. Odkrywca witamin, biochemik Kazimierz Funk; immunolog Ludwik Hirszfeld; matematycy Hugo Steinhaus i współtwórca bomby wodorowej Stanisław Ulam; fizycy: współpracujący z Einsteinem Leopold Infeld i uczestnik projektu Manhattan Józef Rotblat (Nobel pokojowy); Leonid Hurwicz (Nobel z ekonomii) – wszyscy oni mieli pochodzenie żydowskie.
No i oczywiście nasza najwybitniejsza sportsmenka, Irena Szewińska, nie zdobywałaby medali dla Polski.
Tatarzy! Tej muzułmańskiej zarazie narodowcy z pewnością nie pozwalaliby osiedlać się w naszym kraju. Jedni Tatarzy najeżdżali na Polskę, palili, mordowali, rabowali i brali w jasyr, więc co – jacyś inni Tatarzy mieliby u nas zamieszkać?… Przecież to potencjalni terroryści! W dodatku mogliby szpiegować albo stać się piątą kolumną tatarskich zagonów. Niedopuszczalne!
I co wtedy? Nie mielibyśmy Henryka Sienkiewicza, gdyż ród Sienkiewiczów wywodził się od Tatarów, którzy służyli w chorągwi juszyńskiej (jedna z tatarskich chorągwi dawnego wojska Rzeczpospolitej). Tatarski Pułk Ułanów nie broniłby Płocka przed sowietami w sierpniu 1920 roku; nie śpiewano by też znanej żurawiejki
Z przodu księżyc, z tyłu gwiazda,
To tatarska nasza jazda,
Lance do boju, szable w dłoń
Bolszewika goń, goń, goń!
Co więcej? Z pewnością nie powstałyby patriotyczne obrazy Jana Matejki. Ojcem naszego malarza był imigrant z Czech František Matějka – nielegalny! – a przecież nielegalnych imigrantów trzeba natychmiast deportować!
W kwestii Fryderyka Chopina takiej pewności już nie mam. Niemniej, pomyślmy. Ojciec Fryderyka, Nicolas Chopin, przyjechał do Polski z Francji pod koniec XVIII wieku – a wiadomo, czym wtedy była Francja! Przecież to siedlisko lewacko-liberalych idei. W owym czasie konserwatywni narodowcy – gdyby byli u władzy – raczej nie zgadzaliby się na osiedlanie u nas Francuzów, żeby tylko zdrowa moralnie polska młodzież nie przesiąkła miazmatami zgnilizny ideologicznej Zachodu. Niech sobie Nicolas jedzie gdzie indziej i tam płodzi Fryderyka…
Podsumowując, nasz kulturalny i naukowy dorobek byłby o wiele uboższy. Bez Kopernika, Wieniawskiego, Sienkiewicza, Matejki, może Chopina, i tylu jeszcze innych – no, kiepsko by to wyglądało…
A to i tak pod warunkiem, że nasz kraj w ogóle by przetrwał. I tu wracamy do unii w Krewie. Pod koniec XIV wieku Polska była jeszcze dość słaba i bez wspólnoty z Litwą łatwo mogłaby zostać rozdrapana przez Niemców, Krzyżaków i Rosjan. Takie, całkiem realne plany dokonania rozbiorów, faktycznie miały miejsce.
A nawet gdyby Polska przetrwała, z pewnością nie stałaby się tak wielkim mocarstwem, jakim była w XVI wieku. I wcale nie była wtedy ona państwem jednonarodowym, jakiego pragnęliby narodowcy. U szczytu swojej potęgi, pod koniec XVI wieku, Rzeczpospolita Obojga Narodów była jednym z najbardziej zróżnicowanych etnicznie państw Europy. Zgodnie ze współczesnymi szacunkami Polacy stanowili co najwyżej 50% ogółu populacji (być może nawet mniej), Rusini to jakieś 30-40%, Litwini 5-10%, a reszta to głównie Żydzi i Niemcy.
Rzeczpospolita nie była też czysto katolicka. Katolicy to raptem 40-50% ogółu ówczesnej ludności, prawosławni 30-40%, protestanci 5-10%, i podobnie Żydzi.
Na zakończenie drobna prośba. Czytając różne teksty na Salonie24 przekonałem się, że często pojawiają się pod nimi komentarze typu „a przecież Niemcy to”, „a Żydzi tamto”… Dobrze wiem, co robili różni Niemcy i Żydzi, dlatego proszę powstrzymać się od takich uogólniających komentarzy. I tak będą one ignorowane. Za to ci, którzy uważają, że Polska byłaby lepsza bez Żydów – a są tu tacy – niech się lepiej zastanowią nad takim oto problemem. Czy Polska faktycznie byłaby lepsza: bez Bermana, Brystygierowej, Różańskiego, Światły, Wolińskiej i pozostałych drani komunistycznych i niekomunistycznych pochodzenia żydowskiego – ale także bez Wieniawskiego, Tuwima, Brzechwy, Lema, filmów Hasa i Munka, bez Szewińskiej oraz tylu, tylu innych znakomitych pisarzy, artystów i uczonych?…


Komentarze
Pokaż komentarze (5)