Puść Messa di Gloria Pucciniego, weź kieliszek dobrego wina i włącz telewizor, specjalnie wyłączając dźwięk wcześniej. Spójrz na świat bez komentarza, daj się ponieść emocjom i zapomnij, że coś takiego jak zawód dziennikarza istnieje. Bo jak by nie spojrzeć, czego by nie powiedzieć, to właśnie oni poprzez swój nadzwyczaj subiektywny komentarz, kształtują otaczający nas pesymizm.
Zawsze ginie aż trzech ludzi, nigdy zaś kilkudziesięciu nie zostaje uratowanych w pierwszej kolejności. Zawsze dotyka nas pewna ilość katastrof, nigdy zaś ich nie unikamy. Z roku na rok wiadomości stają się coraz bardziej przygnębiające, zniechęcają do polityki, do sportu (bo tu przecież i korupcja i doping) i właściwie do wszystkiego czego się dotkną. Taki ich urok?
Czy może raczej to my, ród ludzki, naród askamitnych kapeluszy i moherowych beretów, nie lubimy optymizmu, czegoś świeżego. Z taką opinią spotkałem się prowadząc jedną z wielu dyskusji, jednak mój rozmówca zastrzegł „ale przecież tak jest wszędzie, pesymizm to cecha ludzka”. Ludzka czy medialna?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)