"To historyczny tryumf. Tryumf lewicy. Dziś w mieście możemy poczuć nową atmosferę - atmosferę wolności" mówił Jorge Diaz Cuervo, radny z ramienia socjaldemokracji w Mexico City. Jego partii, wraz z Rewolucyjną Partią Meksyku, udało się przeforsować całkowite dopuszczenie aborcji na terenie miasta, aż do końca pierwszego trymestru.
Lewica której wpływy rosną w hiszpańskojęzycznych krajach Ameryki, dotychczas prezentowała stanowisko chrześcijańsko-socjalistyczne, teraz zaś, powoli odchodzi od swych katolickich korzeni. Projekt zyskał szerokie poparcie społeczne i został ostro skrytykowany przez miejściowy Kościół.
Aborcja jest tematem drażliwym, widać to doskonale również w Polsce. Dyskusja jednak toczy się właściwie wszędzie, na całym świecie ten problem dotyka wielu ludzi. 200,000 rocznie - ta liczba oddaje ilość nielegalnych aborcji właśnie w Meksyku, zaś 1,500 kobiet traciło życie w wyniku niehumanitarnych warunków które towarzyszyły temu procederowi.
Jedyne pytanie jakie pozostaje zadać - czy prawo do aborcji jest prawem natury jako prawo do całościowego kontrolowania swego życia, czy raczej powinno ono zostać zastąpione przez ścisły system opieki państwa nad niechcianymi, małymi obywatelami.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)