Na tapecie jeden z ważniejszych tematów. Zapoczątkowany przed wyborami, teraz omijany jakby z boku. Mówiono o konieczności reformy CBA, stworzenia nowej jakości, odpolitycznienia i ograniczenia kompetencji. Okazuje się jednak, że aby pozbyć się szefa CBA, proponuje się utworzenie nowej, jeszcze silniejszej służby której nowy szef będzie odpowiedzialny przed parlamentem.
Odpowiedzialność parlamentarna nie oznacza jednak wybieralności tego szefa przez parlament. Szefa CBA teoretycznie mógłby powoływać premier, zaś parlament miałby możliwość odwołania go jakąś większością głosów. Takie rozwiązanie byłoby błędne, Szef CBA nie może pochodzić z mianowania jednej opcji politycznej, nawet jeśli pozostałe mogą go rozwiązać.
Co jeśli szefa CBA będzie powoływał parlament zwykłą większością głosów? Właściwie nic się wtedy nie zmieni. CBA pozostanie jednostką która jest podporządkowana danej większości parlamentarnej, tej, która może powołać rząd i premiera. Czyli faktycznie władza pozostaje w rękach wąskiej grupy osób, mimo, że teoretycznie mamy do czynienia z normalną kontrolą parlamentarną na każdym z poziomów.
Jest jednak inne rozwiązanie. Szef CBA może być powoływany większością 2/3 głosów przez Sejm. Większość konstytucyjna gwarantuje, że jedna siła polityczna nie będzie w stanie powołać i odwołać Szefa tej potrzebnej instytucji. No ale dobrze, powołujemy szefa CBA i... zaraz, zaraz. A co z kompetencjami?
Szef CBA nie może być osobą która kiedykolwiek miała jakikolwiek związek z działalnością polityczną. Powinno go to eliminować - w końcu chcemy odpolitycznienia tych służb. Tak więc pierwszy wymóg - szefem CBA nie może być osoba która w swoim życiu należała do jakiejkolwiek partii politycznej. Powinna to być osoba która posiada pewną wiedzę i pewne umiejętności. Czyli kolejny wymóg - Szef CBA musi być z wykształcenia prawnikiem i powinien posiadać 20 letnie doświadczenie w walce z przestępczością - czy to w policji, czy w prokuraturze.
Czyli tworzy nam się już pewien obraz tej funkcji. Apolityczny, doświadczony fachowiec. Jednak co zrobić, żeby czuł się niezależny i był niezależny? Otóż najłatwiej zagwarantować to dwoma posunięciami. Po pierwsze nieusuwalność. Wybierany na 6 letnią kadencję (półtora parlamentu hipotetycznie) bez możliwości odwołania z rozbudowanym immunitetem. Stop! Nie można odwołać? Oczywiście, że można - winna to określać specjalna procedura której finał musi być przed Trybunałem Stanu. To on może kontrolować w ramach kontroli parlamentarnej poszczególnych urzędników państwowych. Czemu tylko jedna kadencja? Chodzi o to aby szef CBA nie wiązał się z jakimiś siłami politycznymi w celu wyboru na kolejną kadencję. Immunitet powinien być rozbudowany tak jak immunitet sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Oni stoją na straży konstytucji, on na straży uczciwości.
I ostatnia kwesita. Co zrobić, żeby Szef CBA nigdy nie uległ pokusie pieniężnej? Tego nie da się zagwarantować. Jednak tak jak w przypadku sędziów Trybunału Konstytucyjnego powinna wchodzić tutaj w grę dożywotnia pensja w wysokości uposażenia wice Marszałka Sejmu.
Żadne pieniądze i nawet największa niezależność nie zagwarantuje w 100% uczciwości. Jednak są pewne gwarancje które pozwalają nam domniemywać, że to mogłoby się udać. CBA powinno być ostatnim krokiem dla najbardziej zasłużonych prokuratorów i policjantów. Tak jak Sędziowie chcą być zapamiętani przez historię jako niezależni i sprawiedliwi w Trybunale Konstytucyjnym (nie zawsze ale często) tak Szef CBA robiłby wszystko żeby na koniec swojej kariery dowieść swojej wartości.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)