W zeszłym roku po raz pierwszy miałem do wykazania dochody uzyskane wyłącznie za granicą. Wcześniej zarabiałem również jakieś grosze w Polsce, toteż to, co zarobiłem w innym kraju, włączane było w podstawę opodatkowania polskich dochodów. W Urzędzie Skarbowym wyjaśniono mi, że skoro w 2008 r. w Polsce nie pracowałem ani jednego dnia i nie uzyskałem u nas żadnych dochodów, to nie muszę składać zeznania podatkowego. Mogę uwentualnie, jeśli mam taki kaprys złożyć PIT o charakterze informacyjnym, ale obowiązku nie ma. Jako wyznający legalizm i spokojne sumienie złożyłem pro forma PIT w polskim Urzędzie Skarbowym, pomyślałem jednak równocześnie, że takie rozwiązanie prawne – jeśli chcesz to ujawniasz, ile zarobiłeś za granicą, jeśli nie, to twoja sprawa i możesz robić z forsą, co chcesz – stwarza nieograniczoną przestrzeń do robienia wałków. No bo pomyślmy, ktoś ukręcił lewe miliony i wprowadza tę kasę do obiegu, a kiedy go urzędnicy pytają, skąd ma taką kasiorę, oświadcza krótko: nie wasza sprawa, zarobiłem za granicą, ale gdzie, kiedy i jak, nic wam do tego, bo prawo nie nakazuje mi ujawniać w formie zeznania podatkowego w Polsce, że pracowałem w innym kraju. Wszystko. Cudownie prosty sposób na legalizację dochodów ze stręczycielstwa, narkotyków, gangsterki i co tam komu przyjdzie do głowy. A może jednak nie?
linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie. Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę
Nowości od blogera



Komentarze
Pokaż komentarze (6)