Na money.pl ukazał się dziś wywiad z Aleksandrem Gudzowatym. Bardzo interesujący. Pan Gudzowaty wyraża m.in. swoją opinię na temat afery hazardowej i zapowiedzianej dymisji szefa CBA.
Oto fragmenty wypowiedzi Aleksandra Gudzowatego:
Money.pl: Afera hazardowa zrobiła na Panu wrażenie?
Aleksander Gudzowaty, prezes Bartimpexu: To dowód na to, że władza nie zdała egzaminu. Po raz kolejny okazało się, że zajmuje się sprawami pobocznymi, popieraniem struktur nieformalnych, kolesiostwem a nie państwem.
Czy premier wyjdzie z tego zamieszania z twarzą?
Myślę, że mu się to nie uda. Postawił wszystko na jedną kartę, kreując się na jedynego sprawiedliwego. A nie ma samotnych sprawiedliwych. Cały czas grał ze swoimi kolegami w jednej drużynie, nawet w piłkę. Teraz się to zmieniło, a to spowoduje załamanie w jego ugrupowaniu.
W takiej sytuacji premier powinien ustąpić?
Premier od wybuchu afery mówi nie na temat, bo dla niego sprawa hazardu to incydent, a moim zdaniem jest dużo szersza. Nie może być tak, że człowiek, który sformował rząd i usuwa z niego tyle osób, sam zostaje. Jeżeli ma honor, to powinien ustąpić. Poza tym za dużo emocji towarzyszy tej sprawie, nawet więcej niż w sprawie stoczni, co jest dla mnie bardzo dziwne.
Zachowanie Donalda Tuska to objaw strachu, że na jaw wyjdzie więcej afer?
Bardziej irytacji. Oni jeszcze się nie boją. Strach przyjdzie w swoim czasie. Bo nie mam wątpliwości, że rzecz jest znacznie, znacznie głębsza. To nie jest sprawa tylko hazardzistów, ale wielu dziedzin polskiej gospodarki, związana głównie z lobbowaniem na rzecz interesu zagranicznego.
Jakiego?
Każdego, także i Rosji. Po wypowiedzi Putina na Westerplatte, już nie mam co do tego wątpliwości. Oburzył się, że są jeszcze w Polsce siły, które przeszkadzają Rosji w przejęciu władztwa nad polskim sektorem gazowym. Taką osobą ja się stałem. Nie dziwię się Rosjanom, że chcą przejąć kontrolę, ale państwo powinno się bronić, a tego nie robi. To skandal najwyższego znaczenia.
(...)
Ale przynajmniej w sprawie afery hazardowej podjął działania: usunął zamieszane w nią osoby.
Wyrzucił też Kamińskiego, szefa CBA. Proszę mnie dobrze zrozumieć. Nie lubię Kamińskiego. Ale czy normalne jest to, że premier, który na skutek pracy Kamińskiego, wyrzuca tyle osób z rządu, ma do niego pretensje, że ten wykonuje swoją pracę? To dopiero jest skala obłudy! Widać, jak duża jest walka gangów na górze, a nie dbanie o interes Polski. Jak można mścić się na urzędniku państwowym za to, że wykrył aferę?
Mnie też metody CBA się nie podobają, z tym agentem Tomaszem, czy jak mu tam... Żeruje na ludzkich słabościach. Chociaż z drugiej strony nie jestem pewien, czy sami nie zasłużyli na takie metody, bo od nikogo nie są lepsi.
Ale przecież styk polityki i biznesu to nic nowego. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że takie załatwianie spraw jest powszechne. Bo jaka jest różnica w tym, że polityk z biznesmenem spotka się na cmentarzu, stacji benzynowej czy w knajpce podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy?
Oczywiście. Określam to jako trzeci podział dochodu narodowego. Fatalnie tylko, że władza jako jeden ze swoich przywilejów upatruje uczestniczenie w czymś takim. Mamy do czynienia z totalnym zanikiem moralności u klasy politycznej. Mogą się spotykać w knajpach, na cmentarzach, na grzybach i swoje sprawy zawsze będą załatwiać. Chodzi po prostu o elementarną uczciwość, o nic więcej.
(...)
Czy w Polsce można kupować ustawy?
W Polsce można kupić wszystko. Politycy to ludzie, którzy nie są państwowcami, zachłystują się tylko władzą.
To ile kosztuje ustawa?
To cały splot różnych grzeczności, po ustawę się nie idzie jak do sklepu.




Komentarze
Pokaż komentarze (2)