Kisiel Kisiel
74
BLOG

Gdyby byli niewinni...

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 25

Spróbujmy wyobrazić sobie, jak powinna zachować się - strona rosyjska i rządowa polska w sytuacji katastrofy pod Smoleńskiem, gdyby każdej z tych stron zależało na rozwianiu wszelkich wątpliwości dotyczących przyczyn katastrofy.

W sytuacji, gdy ginie prezydent państwa polskiego,  wobec którego zarówno polska strona rządowa jak i czynniki rosyjskie od kilku lat prowadziły kampanię nienawiści i wrogości, należało podjąć środki nadzwyczajne, nie mieszczące się w istniejących rozwiązaniach prawnych. 

Żeby zdjąć odium podejrzeń, obie strony powinny przede wszystkim zaproponować powołanie niezależnej międzynarodowej komisji z udziałem przedstawicieli NATO i państw zachodnich oraz międzynarodowych organizacji. Byłby to wyraźny sygnał dla świata i dla polskiej, a także dla rosyjskiej opinii publicznej - patrzcie, mamy czyste ręce, niczego nie chcemy ukryć, z tą katastrofą nie mamy nic wspólnego.

Po drugie, taki sam gest powinno wykonać się wobec najbardziej poszkodowanej i pełnej podejrzeń strony - Prawa i Sprawiedliwości oraz jej prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który przecież również miał być pasażerem feralnego samolotu. Polska strona rządowa winna zaproponować Jarosławowi Kaczyńskiemu i pozostałym bliskim ofiar katastrofy pod Smoleńskiem delegowanie swoich przedstawicieli do komisji badającej katastrofę.

Po trzecie, śledztwo winno się toczyć przy otwartej kurtynie. O postępach śledztwa na bieżąco powinien informować upoważniony przez komisję rzecznik.

Z czym tymczasem mamy do czynienia? Z blokadą informacji, nieustannym dezinformowaniem, z czymś więcej niż niedbalstwem przy zabezpieczeniu dowodów i terenu katastrofy, z brakiem konkretów mimo upływu miesiąca od katastrofy, z zapewnieniami o szybkich postępach śledztwa i znakomitej współpracy przedstawicieli Polski z rosyjską komisją przy jednoczesnych zawirowaniach (nieudane wyprawy polskich ministrów do Moskwy, wypowiedzi E. Klicha i jego odwołanie), z odrzuceniem wniosku PiSu w sejmie o przejęcie śledztwa przez stronę polską.  

Postawa Rosjan i rządu Tuska potęguje podejrzenia, że katastrofa pod Smoleńskiem  nie wydarzyła się przypadkiem .

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Polityka