Tę notkę kieruję przede wszystkim do zwolenników Prawa i Sprawiedliwości. Dodam, że sam się do nich zaliczam.
Uważam, że z kadrami PiS naprawdę nie wszystko jest w porządku.
Zacznijmy od dzisiejszego przypadku, czyli od byłego wiceministra spraw zagranicznych Pawła Kowala. Ten działacz PiSu - organizacji deklarującej antykomunizm, szczególnie uczulonej na takie relikty postkomunizmu jak wsioki, utrzymuje w latach 2003-2005 kontakty z oficerami tej wysoce podejrzanej i szkodliwej dla młodej polskiej demokracji instytucji. Co więcej dowiadujemy się, że dochodzi z jego strony do podpisania deklaracji o utrzymaniu tych kontaktów w tajemnicy. Dziś gen. Dukaczewski tonem groźby stwierdza, że doszło do naruszenia tajemnicy przez Dziennik i przez Wassermana. Co więcej dowiadujemy się, że o sprawie wiedział Lech Kaczyński. Tak się składa, że Paweł Kowal ma być dokooptowany do Komitetu Politycznego PiS. Można przyjąć, że na pewno ujawnienie kontaktów Kowala z WSI ma związek z jego ewentualnym członkostwem w KP Pis. Toczy się gra. Moim zdaniem dobrze się stało, że poznaliśmy część faktów związanych z osobą Kowala. Sam fakt, że był wiceszefem MSZ wskazuje na jego ścisłe związki ze służbami. To oczywista oczywistość.
Przykład drugi. Przed wyborami samorządowymi w towarzystwie działaczy PiSu szczebla lokalnego pojawia się osobnik związany z organizacjami katolickimi. Mój kolega widząc tego kogoś informuje mnie wzburzony, że jest to jego prześladowca ze stanu wojennego, który wyrzucił z pracy i pozbawił mieszkania jego i jego żonę za działalność w Solidarności. Typ ów nota bene pełnił wysoką funkcję w PRONie. Działacz PiSu, którego pytam o charakter obecności tak podejrzanego typa, przyznaje, że wie o agenturalnej działalności tego kogoś (ja swoimi kanałami też uzyskuję potwierdzenie) i że absolutnie nie ma mowy, by ktoś taki znalazł się na liście wyborczej PiSu. I jak myślicie Państwo, znalazł się ten osobnik na liście PiS, czy nie? Oczywiście, że się znalazł! I nie tylko on. Lokalne struktury PiSu weszły w koalicję z dwoma innymi podmiotami politycznymi i jeden z koalicjantów wydelegował na listę typa, w którego mieszkaniu ulokowany był w stanie wojennym zakryty punkt esbecji. I, a jakże, o tym również działacz PiSu tworzący koalicję i listę wiedział. Sam mi o tym mówił.
Uważam, że dosyć tego. Basta! Kryzys W Prawie i Sprawiedliwości trwa, bo takie rzeczy się dzieją i nie ma dotychczas sposobu, by się z tym uporać. To nieprawda, że tylko kilku sfrustrowanych skoczków partyjnych zrobiło zamęt w szeregach PiSu. Prawo i Sprawiedliwość ma prawdziwy problem i milczeniem, bądź pokrzykiwaniem na niepokornych, się tego nie załatwi. Musi dojść do pozytywnego oczyszczenia.
P.S. Idę o zakład, że Ludwik Dorn nie zechce wrócić na stanowisko wiceprezesa PiS.





Komentarze
Pokaż komentarze (45)