Kisiel Kisiel
211
BLOG

Grupa rezerwy szła do cywila..., czyli jak to w woju bywa

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 0
Dzisiejszy Fakt podaje, że minister Obrony Narodowej Klich został przeniesiony w 1985 r. do rezerwy za zorganizowanie buntu na poligonie. Poszło o zgniłe warzywa podawane do obiadu.


Dokładnie w tym samym roku byłem w wojsku i dokładnie o to samo się awanturowałem co Klich, jednak mnie za niesubordynację kierowano na kolejne poligony. I tak zaliczyłem w ciągu roku poligon na Morasku koło Poznania, poligon w Okonku, na Konotopie koło Drawska i w Czarnem. Oczywiście o awansie mowy nie było. Wyszedłem ze szkółki dla podchorążych jako kapral i do dziś kapralem pozostałem. Dowódca batalionu odgrażał się: jeszcze kiedyś przyjdzie do nas podchorąży po opinię, jak będzie chciał zostać dyrektorem, na co odpowiadałem: zaręczam, że nigdy żadnym dyrektorem nie zostanę. Słowa dotrzymałem.  

Na początku lat dziewięćdziesiątych miałem chwilę satysfakcji, kiedy mnie, rezerwistę kaprala podchorążego, ustanowiono zastępcą dowódcy batalionu ds. wychowawczych i miałem pod sobą kilkudziesięciu chłopa w znacznie wyższej od mojej szarży. Śmiać mi się chciało, gdy widziałem tych kapitanów, poruczników, sierżantów i chorążych z czasów peerelowskiej służby. Nie ukrywam, było mi przyjemnie. Tym bardziej, że nasza brygada otrzymała imię Marszałka Piłsudskiego, a na naszym sztandarze pojawił się orzeł w koronie oraz dewiza polskiego oręża: Bóg Honor Ojczyzna. Ponadto mój dowódca miał ten zwyczaj, że przysyłał życzenia Bożonarodzeniowe za pośrednictwem umyślnego żołnierza do domu. Czułem, że służę nareszcie w polskim wojsku. Widziałem też młodych oficerów bezpośrednio po studiach wojskowych. Konkretni, kulturalni, wyszkoleni. Pojawiła się nadzieja na odrodzenie wojska. Niestety trwało to tylko chwilę. Z niewiadomych dla mnie powodów wszystko zgasło. Dziadostwo do wojska wróciło. A mnie wyrejestrowano z ewidencji.

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka