mówi Piotr
na twarzy Jezusa kładł się oliwkowy cień Ziemi
wiatr smagał milczące drewno krzyża
jak na piaskową burzę zmierzchał dzień
w ustach miałem całą suchość pustyni
w oczach jej piekący pył
na sercu nieurodzajną grudę Jego śmierci
tak myślałem: nieurodzajną
wszystko co ostateczne nieurodzajne jest
myślałem
a jednak na skale mego serca
stanęły żywe stopy Twoje
Rabbi
Wiosny za oknem ani widu ani słychu, więc dołączam do poetyckiej medytacji zdjęcie klasztornego ogrodu w Asyżu. Furta była niedomknięta, wślizgnąłem się i pstryknąłem drzewa oliwne i wieżę bazyliki św. Franciszka. Wiosną anno Domini 2000.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)