Kisiel Kisiel
80
BLOG

Most imienia Jaruzelskiego

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 6

No to będziemy mieć karnawał na cześć założyciela III RP - towarzysza  jenerała Wojciecha. Są już pierwsze tego jaskółki...

"Most im. gen. Jaruzelskiego w Pile

Z okazji okrągłej rocznicy Okrągłego Stołu, zebrało się w Sejmie przy stole prostokątnym zacne grono żyjących uczestników szacownego Mebla. Wśród nich - Adam Michnik, Władysław Frasyniuk, Tadeusz Mazowiecki, ale i Wojciech Jaruzelski, Aleksander Kwaśniewski, Jerzy Urban.

Konferencja zorganizowania dla uczczenia 20-lecia tego historycznego wydarzenia była bardzo milusia, pozbawiona jakichkolwiek pluć wzajemnych, Frasyniuk piał do mikrofonu, że to dzięki Jaruzelskiemu i Kiszczkowi doszło wtedy do porozumienia. Wtórował mu Michnik, który śpiewał hymny pochwalne dla ówczesnej władzy i nosił na rękach PRL-owskich generałów. Ściany na Wiejskiej aż zadrżały, no bo pomiatanego współcześnie po różnych sądowych salach generała Wojciecha Jaruzelskiego, rodzimy gmach parlamentu nie oglądał wszak od lat.

Nikt nie wypomniał Generałowi czegokolwiek, nikt nie skrytykował i nawet ludzie których w stanie wojennym trzymał pod kluczem, teraz mu wybaczyli i życzyli długich lat życia.

Ładne to było. Choć mało polskie, no bo jesteśmy raczej zawistni, mściwi i lubiący wszelakie rozliczenia. No więc tym bardziej ładne.

I tak sobie myślę, że w Pile też moglibyśmy oddać cześć i honor Wielkiemu Polakowi, jakim jest niewątpliwie Wojciech Jaruzelski.

Zbigniew Kosmatka, pracujący na etacie prezydenta Piły, ma zdaje się budować jakiś kolejny most na Gwdzie, gdzieś na al. Niepodległości. Do mostu jeszcze daleko, choć Kosmatka już gromadzi cegły, cement i jakieś pręty metalowe, bo to w kryzysie różnie może być. Ale przecież już teraz można by przyszły most na Gwdzie w wojskowej przez dziesięciolecia Pile, nazwać imieniem generała Jaruzelskiego! Czemu właśnie most, a nie jakaś ulica? Bo most zawsze łączy, a Jaruzelski bezkrwawo połączył obie epoki, jak krzyczy Michnik. Pomysł ten kieruję niniejszym jako moją inicjatywę obywatelską, do której jako rodowity pilanin mam pełne prawo, do prezydenta Kosmatki i Pawła Jarczaka, przewodniczącego Rady Miasta.

Nie jest przecież prawdą, że tylko ludzie umarli mogą mieć ulice i gmachy swego imienia. Wałęsa żyje i ma się dobrze, a jego imieniem już kilka lat temu ochrzczono lotnisko w Trójmieście. Dobranoc Państwu."

Waldemar T. Piątek

http://dzienniknowy.pl/blog/pokaz/354.dhtml

W dawnym województwie pilskim kult peerelu jest czymś najzupełniej naturalnym i bardzo żywym. Tutaj kwestionowanie socjalizmu uznawane jest za coś gorszącego i niemoralnego. Dość powiedzieć, że jedyny chyba pomnik-popiersie Gierka postawił w prywatnym ogórdku przy drodze krajowej jeden z mieszkańców Ujścia koło Piły.

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka