Platforma znowu robi dym. Widać taką mają strategię i nie zamierzają odpuścić.
Senator PO, Krzysztof Kwiatkowski, który kilka dni temu został wiceministrem sprawiedliwości, dał się napuścić na Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS miał się wyrazić w Olsztynie, że "Niepokojąca jest nominacja na wiceministra, osoby która ma za sobą współpracę ze służbą bezpieczeństwa. To jest informacja, którą otrzymałem dzisiaj". Sekretarz prasowy prezesa PiS Jan Dziedziczak natychmiast zdementował przypuszczenia, że może chodzić o wiceministra z PO Krzysztofa Kwiatkowskiego: "W swojej wypowiedzi prezes Jarosław Kaczyński w najmniejszym stopniu nie odnosił się do osoby pana Krzysztofa Kwiatkowskiego". Jednak bicie piany przez PO się zaczęło. Chlebowski zaraz stwierdził, że wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego była skandaliczna i haniebna. Dzielnie mu w tym sekundował sam domniemany pokrzywdzony wiceminister Kwiatkowski, który określił wypowiedź prezesa PiS "szczytem awanturnictwa i kłamstwa".
Oczywiście obaj ściemniają, jestem tego pewien, wiedzą bowiem dobrze, że Kaczyński nie mógł mieć na myśli zbyt młodego, 38-letniego Kwiatkowskiego. No, ale jak można przyłożyć, to czemu nie.
A wydawało mi się, że Krzysztof Kwiatkowski to nie tylko miły i sympatyczny młody człowiek, ale również odpowiedzialny i przede wszystkim uczciwy polityk. A tu proszę, takie małe gierki. Wstyd!
Krzysztof Kwiatkowski, wówczas asystent premiera Buzka, na zlocie młodzieży prawicowej we Władysławowie. Obok Kwiatkowskiego m.in. Mariusz Kamiński, dziś szef CBA, i redaktor Piotr Lisiewicz z GP.
http://wiadomosci.pl.msn.com/zkraju/article.aspx?cp-documentid=14085416





Komentarze
Pokaż komentarze (3)