Kisiel Kisiel
251
BLOG

Rosja - zagrożenie dla świata

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 25

Prawdziwym zagrożeniem dla świata jest Rosja (Sowiecki Sojuz), nie Iran. Amerykański system antyrakietowy, którego elementy instalowane być mają w Polsce, tak naprawdę ma odstraszać Rosjan a nie Iran zaliczany do "państw zbójeckich", ma pozbawić kremlowskich władców złudzeń, że środkowa Europa pozostanie rosyjską strefą wpływów. Stąd te lamenty i pomruki dochodzące od dawna zza wschodniej granicy, które teraz zmieniły się w euforyczną radość z powodu domniemanych ustępstw nowej administracji amerykańskiej.Kommiersant” gromko zapowiada, że Obama gotów jest zrezygnować z programu „wojen gwiezdnych” w zamian za pomoc Rosji w uniemożliwieniu wejścia Iranowi w posiadanie broni atomowej.

Czy rzeczywiście jest to realne? To znaczy,

po pierwsze: czy nowy prezydent USA zaproponował Rosji taki deal,

po drugie: czy Rosja poszłaby na to,

po trzecie: czy Rosja ma takie możliwości,

po czwarte: czy Iran (politycy irańscy) skłonni byliby ustąpić?

Otóż z tych czterech pytań tylko na jedno, na pierwsze, odpowiedź jest moim zdaniem zdecydowanie twierdząca. W trudnej ekonomicznie sytuacji lewicowy przywódca Amerykanów Obama z chęcią wycofałby się z instalowania tarczy rakietowej w Europie Środkowej, o ile oczywiście lobby wojskowo-polityczno-gospodarcze mu na to pozwoli. A lobby pozwoli na to tylko wtedy, gdy uzna, że są realne szanse powstrzymania/neutralizacji agresji islamskiej skierowanej przeciwko Izraelowi.

Czy Rosja posiada możliwości skutecznego wpływania na postępowanie krajów arabskich i na Iran? Wydaje się, że do pewnego stopnia tak. To głównie Rosji Iran zawdzięcza rozwój swego programu atomowego, to Sowieci wspierali przez dziesiątki lat organizacje arabskie walczące z Izraelem. Czy Rosja teraz za cenę dalszego kontrolowania państw Środkowej Europy zrezygnuje z polityki nękania i szachowania żydowskiej potęgi? Wątpię. Rosjanie grają partię szachów, której charakter bliski jest pokerowi. Są to niestanne blefy. Wygrać wszystko, nie oddając nic. Jeśli gambit, to pozorny, deklaratywny. Tak, oczywiście rezygnujemy z sowieckiego imperium, a w rzeczywistości dokonujemy tylko przegrupowania sił. Tak, oczywiście dajemy wolność państwom satelitom, tymczasem nadal je kontrolujemy za pośrednictwem swej rozległej agentury i energetyczno-gospodarczych zależności. I tak to leci. Z Iranem, sądzę, będzie podobnie. Będą Rosjanie obiecywać Amerykanom i Żydom złote góry, byle odwlec, unieruchomić to, co uważają dla siebie za niewygodne. Natomiast Irańczycy na pewno nie zatrzymają się na drodze ku zdobyciu broni atomowej. Za daleko doszli, poza tym jest to państwo autorytarne kierowane przez fanatyków, toteż nawet poważne sankcje, groźby z zewnątrz, czy trudna sytuacja ekonomiczna nie wpłyną na zmianę polityki irańskiej.

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Polityka