Jakoś tak się składa, że niezależnie od tego kto rządzi, pewne funkcje zarezerwowane są dla wąskiego kręgu osób.
Rzeczpospolita informuje, że rząd liberalnej ponoć Platformy Obywatelskiej proponuje na stanowisko sekretarza generalnego Rady Europy członka SLD, postkomunistę Włodzimierza Cimoszewicza. Tak więc po Danucie Hubner umieszczonej na jedynce listy PO do Parlamentu Europejskiego mamy kolejną postać z postpezetpeerowskiego establishmentu forowaną przez Platformę Obywatelską. Warto pamiętać, że zarówno Hubner jak i Cimoszewicz przygotowywani byli w latach osiemdziesiątych do pełnienia funkcji w międzynarodowych gremiach na stypendiach lewicowej Fundacji Fulbrighta. Nie ma przypadków, jak widać. Pełne sterowanie. Międzynarodówka wciąż jest wpływowa i działa bardzo sprawnie. W takich chwilach zasłona opada i przez moment widać, na czym polega dzisiejsza polityka i kto kim jest. Na przykład obok PO, Cimoszewicza i Hubner pojawia się jak królik wyciagnięty z kapelusza Paweł Zalewski, uciekinier z PiSu, wcześniej z Unii Wolności. Ten miły pan komentuje przychylnie decyzję Platformy (o ile jest to rzeczywiście decyzja Platformy):
"Taka rekomendacja świadczyłaby o ponadpartyjnym myśleniu obecnej ekipy, co popieram – podkreśla Paweł Zalewski, poseł niezrzeszony. – To dla Polski ważne stanowisko, bo Rada Europy zajmuje się m.in. przestrzeganiem praw człowieka w Europie Wschodniej, czyli w państwach, które są w obszarze zainteresowania naszego kraju."
Miły pan Zalewski uważa, że w Polsce tylko tow. Cimoszewicz jest osobą kompetentną do zajmowania się przestrzeganiem praw człowieka w Europie Wschodniej. Przypomina mi to historię z początków naszej transformacji, kiedy dwaj holenderscy przedstawiciele w Radzie Europy zaproponowali na przedstawiciela Rady Europy ds. dekomunizacji w Europie Środkowo-Wschodniej komunistę Cimoszewicza właśnie. Dziś z udziałem Platformy i posła Zalewskiego historia zatoczyła koło.
http://www.rp.pl/artykul/2,272283_Cimoszewicz_do_Strasburga_.html




Komentarze
Pokaż komentarze (3)