Pamiętamy wszyscy zapewne relację Zofii Nałkowskiej z wizji lokalnej w gdańskim Instytucie Anatomicznym profesora Spannera. Kadzie pełne ludzkich torsów i głów i leżące na "wysokim stole kawałki mydła białawego i chropowatego" z ludzkiego tłuszczu. Pomocnik Spannera, Polak, opowiada Komisji ds. zbrodni niemieckich, że szef "kazał nam tłuszcz zbierany w semestrze dalej wypracować, kazał nam porządnie mydło i anatomię robić i sprzątać, żeby ludzko wyglądało". Na pytanie, czy wie, że robienie mydła z tłuszczu ludzkiego jest przestępstwem, odpowiada, że nikt mu tego nie powiedział. A na koniec dodaje:"W Niemczech, można powiedzieć, ludzie umieją coś zrobić - z niczego..."
Praktykę profesora Spannera postanowiła kontynuować, ba, nawet twórczo rozwinąć, studentka gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, która w charakterze pracy dyplomowej przygotowała kosmetyk wyszczuplający z ludzkiego tłuszczu.
Teraz dzieło będące świadectwem, że można zrobić coś z "niczego" zostanie pokazane w gdańskim Centrum Sztuki Współczesnej "Łaźnia".
Duch Spannera ciągle żyje w Gdańsku.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)