Rząd Juszczenki zapowiada ustami swych urzędników przywrócenie wiz dla państw należących do UE."Zlikwidujemy system bezwizowy z UE już niebawem i wygramy na tej decyzji. Nastąpi to bardzo szybko, możliwe, że nawet przed zaplanowanym 7 maja szczytem w Pradze" - powiedział w nadanej w sobotę rozmowie z "Radiem Swoboda" jeden z zastępców szefa kancelarii prezydenta Wiktora Juszczenki, Ihor Popow. Podobnie rezonował niedawno szef kancelarii Juszczenki, Wiktor Bałoha. Ukraińcy argumentują, że ruch bezwizowy dla obywateli państw Unii umożliwia przenikanie na terytorium Ukrainy różnej maści przestępców, w tym pedofili. Poza tym Ukraina według urzędników Juszczenki musi bronić swych interesów, choć pozostaje niejasne, o jakie konkretnie interesy chodzi.
Kolory pojawiają się tylko na bilbordach
Parę miesięcy temu rozmawiałem z pewnym polskim politykiem, który odwiedził Ukrainę i który piał z zachwytu nad tempem budowy dróg i innych prac prowadzonych tam w związku z przygotowaniami do Euro 2012. Niestety mam skrajnie różną opinię na temat sytuacji u naszego wschodniego sąsiada. Akurat wczoraj wróciłem z wojaży po kilku krajach środkowej Europy i miałem okazję zobaczyć, jak „się rozwija” Ukraina. Mogę powiedzieć z ręką na sercu, powinniśmy codziennie dziękować Panu Bogu, że mieszkamy w Polsce. Kto nie był na Ukrainie, nie zrozumie, co znaczy szok kulturowy, jakiego się doznaje, przekraczając wschodnią granicę.
Typowa droga na Ukrainie Zachodniej (przedmieście Sambora)
Ukraina mimo upływu wielu lat od upadku Związku Sowieckiego nadal jest w stanie zapaści cywilizacyjnej. Zakłady pracy w większości zrujnowane nie funkcjonują, ogrom urodzajnej ziemi leży odłogiem (nawet te skrawki ziemi, które jeszcze w zeszłym roku były uprawiane, teraz są ugorem). Wszędzie walają się góry śmieci – w przydrożnych rowach, nad brzegami rzek, w lasach i w końcu zwyczajnie na ulicach. Takiego widoku nie zastaniemy w innej byłej sowieckiej republice – na Litwie. Również standard hoteli jest daleko gorszy niż na Litwie, w Polsce, czy nawet w Rumunii. Na ulicach dominują stare Łady, gruzawiki i rozklekotane trolejbusy. Stanu dróg nie da się opisać, w zasadzie w wielu miejscach, w tym w miastach, wcale ich już nie ma, bądź pozostały jakieś smętne resztki asfaltowej nawierzchni. Granicę przekraczałem w Krościenku w Bieszczadach, bo w Medyce, gdzie wcześniej się ustawiłem, kolejka samochodów nie ruszyła z miejsca mimo upływu prawie dwóch godzin. Od przejścia w Krościenku do Sambora, a w zasadzie do obwodnicy Lwowa, drogi są tak usłane dziurami, że jazda przypomina slalom, choć prędkość nie ta, bo na długich odcinkach poniżej dwudziestu na godzinę. Cała zachodnia Ukraina – Sambor, Drohobycz, Stryj, Stanisławów, Czerniowce to ruina i nędza – terytorium slumsów. Dominującym kolorem jest szarość, nawet pogoda i niebo dostosowują się do tej tonacji.
Bilbord wyborczy w Czerniowcach
Dzisiejsza Ukraina jest o lata świetlne od państw Zachodu i zważywszy na narastający kryzys, zagrożenia zewnętrzne oraz konflikty wewnętrzne nie ma ona szans na dołączenie do grupy państw cywlizowanych. Sowiecki komunizm zepchnął niestety ten kraj na margines kulturowy na wiele pokoleń i brak dziś przesłanek do snucia optymistycznych prognoz rozwoju Ukrainy.







Komentarze
Pokaż komentarze (10)