Tak samo mądry jak jego szef Nałęcz Tomasz robiący w Pałacu Namiestnikowskim za Stefana Niesiołowskiego rzekł był dziś:
"12 maja 1935 roku, gdy zmarł Piłsudski, to pod Belwederem były tłumy ludzi, palono znicze. Ale nie przychodzono tam później każdego 12 dnia miesiąca. Jarosław Kaczyński ma grób na brata Wawelu, ma też symboliczny grób na Powązkach, a przychodzi co miesiąc na chodnik przed Pałacem Prezydenckim - mówił Nałęcz."
Oburzające, prawda? O co chodzi temu Kaczyńskiemu, przecież ma grób na Powązkach, więc po co łazi na Krakowskie Przedmieście i zakłóca święty spokój Bronisławowi Bul Komorowskiemu i jego trefnisiowi?



Komentarze
Pokaż komentarze (18)