Był już w Platformie "penis Palikota", teraz nadszedł czas na nakrycie penisa. Ostachowicz, który przez kilka ostatnich lat doradzał Tuskowi w sprawach marketingu politycznego rozgląda się za nową robotą, więc platfusy rozpoczęły gorączkowe poszukiwania nowych sposobów uwodzenia młodych, wykształconych z dużych miast. Rzeczpospolita informuje, że 8 kwietnia do Warszawy zjechali czarodzieje od pijaru z USA i z Europy, by doradzić PO, jak wygrać wybory.
"Eurodeputowanym PO udało się ściągnąć Ravi Singha odpowiedzialnego za internetową kampanię Baracka Obamy. W USA okrzyknięto go "guru kampanii wyborczych". Zdaniem Ravi Singha Platforma nie najlepiej wykorzystuje możliwości, jakie daje Internet. Amerykański Sikh w turbanie z elegancko przystrzyżoną brodą wywołał szok, gdy wyciągnął dane od zaprzyjaźnionych firm internetowych.
– Strona PiS ma więcej wejść niż strona rządu i PO razem wzięte – dowodził."
"- Po pierwsze, musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, jacy są wasi wyborcy? – dociekali eksperci.
– Rozczarowani i wściekli– miał odpowiedzieć jeden z polityków PO.
– No to musicie wszystko zwalić na Kaczyńskiego. Powtarzajcie, że opozycja rzuca wam kłody pod nogi– doradzali spece od public relations.
– To się już nie uda. Mamy nie tylko większość w parlamencie, ale od roku także swojego prezydenta – tłumaczyli politycy."
"Goście jak z rękawa sypali nowatorskimi pomysłami, które z powodzeniem zastosowali u siebie. Szefowie lokalnych sztabów i komitetów obywatelskich UMP np. zapraszali znajomych do domu na kolację, w czasie której dzwonił prezydent Sarkozy. Pomogło to pozyskać wpływowych wyborców i dodało skrzydeł lokalnym działaczom.
W nadmorskich kurortach zaś partia Sarkozy'ego rozdawała klapki odciskające na piasku logo UMP. – To świetny pomysł – ucieszyli się działacze Platformy. Entuzjazm przygasł, gdy Francuz powiedział, że rozdawano też prezerwatywy z logo partii.
Niemiec i Szwed radzili, by podczas walki o drugą kadencję postawić na prosty przekaz: "Nasza partia jest obliczalna. A do czego zdolna jest opozycja, lepiej nie sprawdzać". – U nas to zadziałało – mówili."



Komentarze
Pokaż komentarze (19)