To szczeniak z piaskownicy.
"USA wygrały, bin Laden przegrał i z tego ja się cieszę. Bin Laden nie był wesołym staruszkiem, on nadal prowadził akcje, był nadal na wojnie, którą sam ogłosił. To lepiej dla niego, że zginął, bo jeśli ma rację w swojej teologii, to mudżahedin, który zginie z rąk niewiernych idzie prosto do nieba i tam opiekują się nim 72 hurysy - powiedział Sikorski w TOK FM.
Minister dodał, że "jako indywidualny chrześcijanin" powinien "nadstawić drugi policzek" i żałować śmierci bin Ladena. - Tego nie wolno funkcjonariuszowi publicznemu, bo my mamy obowiązek w zapewnieniu bezpieczeństwa społeczeństwu - zaznaczył polityk.
- Jeśli (Osama bin Laden - red.) zostałby pojmany w Europie, to nawet nie mogłaby zostać dokonana ekstradycja do USA, bo tam obowiązuje kara śmierci. Trzymalibyśmy pana bin Ladena w więzieniu, resocjalizację byśmy przeprowadzili, tłumaczyli mu, że powinien stać się lepszym obywatelem - mówił Sikorski odpowiadając na zarzut przekroczenia ram prawa międzynarodowego."
Żałosne, obrażające wyznawców islamu, dywagacje o muzułmańskich zaświatach, cienkie supozycje na temat cierpień bin Ladena we więzieniu. Jeśli tak ma wyglądać zapewnienie bezpieczenstwa Polsce i jej obywatelom, to ja dziękuję za taką opiekę. To kolejne wcielenie peowskiej "polityki miłości", czyli głupawego i niepodpowiedzialnego szczucia. Czyżby Sikorskiemu zależało na wzburzeniu muzułmanów przed wizytą prezydenta USA w Polsce?


Komentarze
Pokaż komentarze (10)