Prezydent Rosji wezwał na dywanik ministrów rządu Putina. Dostało się m.in. Iwanowowi, Patruszewowi i szefowi sztabu generalnego Makarowowi. Miedwiediew postanowił rozliczyć ich z niewykonania zamówień uzbrojenia dla wojska. Potwierdził niejako w ten sposób, że jest reprezentantem wojskówki w trwających od dawna "przepychankach" w łonie posowieckich służb.
Miedwiediew nie omieszkał posunąć się przy tym do zaowalowanych gróźb:
"Macie zapewne świadomość, że dawnymi czasy połowa z obecnych tutaj zajmowałaby się już aktywną pracą fizyczną na świeżym powietrzu" - powiedział.
Znając Putina i jego kagiebowskie zaplecze, można mieć pewność, że takich gróźb nie puszczą płazem. Udowodnili już nie raz, że knąbrny kolega z GRU może utonąć w czasie kąpieli w Syrii, albo że zbyt pewny siebie biznesmen z Komsomołu może pojechać na długą wycieczkę do krainy białych niedźwiedzi, więc i dla obecnego prezydenta Rosji droga otwarta. Dobrze, jeśli skończy się pchaniem taczki w towarzystwie Chodorkowskiego.
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/miedwiediew-publicznie-zrugal-rzad-putina,1,4269575,wiadomosc.html


Komentarze
Pokaż komentarze (4)