Kiedy w lipcu ubiegłego roku pisałem:
"Sprawcy zbrodni być może nie zdają sobie sprawy z tego, że Polska po przeszło dwudziestu latach kulawej bo kulawej, ale jednak demokracji, dorobiła się grupy urzędników i funkcjonariuszy traktujących serio służbę państwu polskiemu. Moja nadzieja kieruje się właśnie ku tym ludziom. Liczę na to, że nie ustąpią w wyjaśnianiu rzeczywistch okoliczności smoleńskiej tragedii, że nie ugną się pod politycznymi naciskami, nie odstąpią od racji stanu – a jest nią PRAWDA O SMOLEŃSKIEJ KATASTROFIE, w której zginął prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i czołowi politycy, wojskowi oraz urzędnicy naszego państwa.
Czy mam podstawy do takich oczekiwań? Na razie stwierdzę krótko: sądzę, że tak."
miałem na myśli przede wszystkim oddelegowanego z prokuratury cywilnej do nadzoru nad śledztwem prowadzonym przez Naczelną Prokuraturę Wojskową prokuratora Marka Pasionka. Prokurator ten zajmował się m.in. przestępczością zorganizowaną w tym tzw. śląską ośmiornicą i oszustwami Kuny i Żagla. W czasach rządów PiSu był zastępcą Zbigniewa Wassermanna.
Niestety, jak informuje Rzeczpospolita, prokurator Marek Pasionek został odwołany ze stanowiska w NPW. Według Rz "Prawdopodobnie chodzi o to, że prokurator, korzystając ze swoich znajomości z czasów, kiedy był zastępcą ministra Wassermana, zwracał się do Amerykanów o pomoc w śledztwie. Próbował ich przekonać do przekazania stronie polskiej m.in. zdjęć satelitarnych z miejsca katastrofy." Ponadto prok. Pasionek od początku nominacji pozostawał w konflikcie z wojskowym prokuratorem Parulskim, o czym już latem zeszłego roku informowały media, sugerując polityczny charakter konfliktu (cyt. "Nieoficjalnie wiadomo, że zarzewiem konfliktu są różnice polityczne pomiędzy Pasionkiem a Parulskim.Pasionek przez lata pracował w katowickiej prokuraturze. W 2005 roku został zastępcą Zbigniewa Wassermanna, ówczesnego koordynatora służb specjalnych w rządzie PiS-u. Parulski był zaś jednym z prokuratorów sekowanych przez ekipę PiS-u.").
Jedynym umocowanym rzecznikiem rzetelnego śledztwa pozostaje już chyba tylko generał brygady Zbigniew Woźniak, który po oświadczeniu prokuratora generalnego Seremeta w maju tego roku, że wątek zamachu należy uznać za wykluczony, powiedział:
"Do chwili obecnej nie przeprowadzono, z udziałem polskich biegłych powołanych przez prokuraturę, specjalistycznych badań wraku samolotu Tu-154M/101, urządzeń i innych elementów jego wyposażenia, bowiem wymienione przedmioty znajdują się na terytorium Federacji Rosyjskiej i w dalszym ciągu są przedmiotem ekspertyz wykonywanych na potrzeby śledztwa Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej. Z tych samych względów nie zostały sporządzone przez polskich biegłych opinie, z których wynikałoby, iż nie doszło do uszkodzenia wskutek działania osób trzecich istotnych elementów mechanizmów samolotu, w szczególności systemu sterującego statkiem powietrznym oraz jego silnikami".
Obawiam się jednak, że teraz wszystko już pójdzie jak z płatka i niebawem usłyszymy "arcybolesną prawdę" raportu Millera.
http://kisiel.salon24.pl/210427,smolensk-czy-prawda-ujrzy-swiatlo-dzienne
http://lubczasopismo.salon24.pl/Smolensk.10.04.2010/post/309477,hipoteza-zamachu-wraca
http://www.rp.pl/artykul/671504_Marek_Pasionek_odsuniety_od_sledztwa_smolenskiego.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Marek_Pasionek
http://smolensk-2010.pl/2010-06-12-smolensk-nowy-swiadek-nowe-fakty.html


Komentarze
Pokaż komentarze (24)