Zbigniew Ziobro w wywiadzie dla Uważam Rze bardzo chętnie rozwija wątki dotyczące partii, do której należy, stroni natomiast od omawiania sytuacji w Platformie. Kiedy dziennikarz zaraz na początku rozmowy stwierdza, że "możemy właściwie kończyć wywiad", Ziobro sam, z własnej woli, podejmuje temat sytuacji w PiSie (a więc wyraźnie zależy mu na tym, by kwestia ta stała się publiczną):
Dziennikarz: "To możemy właściwie kończyć wywiad. Tematu nie ma?"
Ziobro: "Zawsze jest temat do rozmowy o sytuacji, w jakiej znajduje się partia..."
A na pytanie dziennikarza: "Chce pan dyskusji zamkniętej?" odpowiada:
"Nie możemy unikać rozmowy z naszymi wyborcami i członkami partii."
Intencje Ziobry są zatem jasne: chce on postawić pod pręgierzem opinii publicznej prezesa własnej partii i jego otoczenie, nie zważając na to, że dzieje się to we wrogim dla PiSu i Kaczyńskiego otoczeniu i w bardzo trudnej sytuacji zarówno tej partii jak i Polski. Czy większą rolę odgrywają tu ambicje Ziobry, czy jego urażona duma z powodu "odtrącenia" przez prezesa, czy też wypełnia on czyjś scenariusz, nie ma tu większego znaczenia, istotne jest, że dokłada PiSowi, że gra destrukcyjnie wobec własnego ugrupowania, że nie jest lojalny.
I druga istotna kwestia świadcząca o nieciekawej postawie Ziobry. Otóż wiceprzewodniczący PiSu, lider partii opozycyjnej, na stwierdzenie dziennikarza, że Tusk"morduje politycznie Grzegorza Schetynę", zamiast skwapliwie podjąć ten podsunięty mu przez dziennikarza wątek rozliczeń w partii rządzącej, odpowiada krótko"Nie znam sprawy."
Ciekawe, prawda? Lider opozycji idzie do mediów i rzuca wyzwanie swoim partyjnym kolegom, za to ucieka od rozmowy na temat sytuacji w obozie rządowym. Może więc przeciwnikiem dla Ziobry jest prezes własnej partii i jego otoczenie, natomiast liderzy partii rządzącej to skryci sojusznicy?



Komentarze
Pokaż komentarze (4)