TV (TVP, TVN, POLSAT) łże!
http://www.blogpress.pl/node/10413
i dwa klipy dokumentujące przestępcze działania tuskowych funkcjonariuszy:
i w Krakowie:
" W trakcie uroczystości obchodów Święta 11 Listopada na placu Matejki w Krakowie przy Grobie Nieznanego Żołnierza miało miejsce wydarzenie bez precedensu. W sposób brutalny i bezwzględny potraktowano pana Stanisława Markowskiego, profesora Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i wielkiego patriotę, który przyszedł na uroczystość z bukietem kwiatów, niosąc jednocześnie umocowany na drzewcu portret pary prezydenckiej śp. Lecha i Marii Kaczyńskich. Gdy tylko pan Markowski podszedł do grupy czekających w kolejce do złożenia kwiatów przy grobie, został brutalnie zaatakowany przez policję, która próbowała wyrwać mu portret pary prezydenckiej - tłumaczy w rozmowie z portalem Niezależna.pl poseł Adamczyk.
(...)
- Uważam, że cząstka prezydenta miała prawo tu być, bo jest to święto tych, którzy walczyli o niepodległość i nie myślałem, że to może wzbudzić taką agresję- mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl Stanisław Markowski.
Gdy Markowski czekał w kolejce do złożenia kwiatów, nagle podeszło do niego kilku funkcjonariuszy policji w cywilu, starając się przy użyciu siły wyrwać mu z rąk portret Lecha i Marii Kaczyńskich.
- Nie dałem sobie wyrwać tego drzewca. Czyłem się tak, tak jakbym dzierżył chorągiew na placu boju. Wiedziałem, że nie mogę się poddać. W pewnym momencie zacząłem wołać „Ludzie pomóżcie” i wtedy policjanci najwyraźniej uznali, że wokół mnie zrobiło się za duże zamieszanie i zostawili mnie w spokoju. Czegoś takiego nie przeżyłem od 1989 r. – relacjonuje w rozmowie z portalem Niezależna.pl Stanisław Markowski.
Stanisław Markowski tłumaczy, że organizatorzy w ogóle nie chcieli go wpuścić na plac, tłumacząc, że nie może wejść z transparentem.
- Uważam, że chodziło o to, żeby nie pokazać prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki. Cały czas chodzi o to, żebyśmy prezydenta Kaczyńskiego go nie widzieli, żeby wyciszyć sprawę pamięci i czci dla niego. Wynika to z poczucia winy władz, które próbują na siłę sprawę smoleńska zgasić, myśląc, że można po prostu skalpelem tę pamięć wyciąć- tłumaczy Stanisław Markowski."
http://niezalezna.pl/18824-zaatakowany-za-portret-pary-prezydenckiej
komentarz Zbigniewa Romaszewskiego na stronie Niezależnej:
"TVN pokazał kamienie wyrwane z bruku, jakimi rzucać mieli uczestnicy Marszu Niepodległości. Tyle że one nigdy nie zostały użyte, bo uniemożliwili to kibice – opowiada Zbigniew Romaszewski, legenda opozycji antykomunistycznej, uczestnik marszu.
- Byłem świadkiem, jak jakiś zamaskowany od stóp do głów gówniarz wyrywał kamienie z bruku. Podeszli do niego kibice, nazywani przez media kibolami, i zapytali go: „co ty wyprawiasz?” – opowiada Romaszewski. – W wyniku interwencji „kiboli” kamienie te w ogóle nie zostały użyte, za to pokazał je TVN. Robiło to wrażenie prowokacji– mówi były senator.
Jego zdaniem wydarzenia w czasie Marszu Niepodległości były w „ogromnej części”prowokacją. – Policja brutalnie spychała manifestantów, zamiast po prostu ogłosić, jakimi ulicami mamy pójść. To wszystko robiło trochę wrażenie ćwiczeń przed pacyfikowaniem manifestacji, do jakich niewątpliwie dojdzie w nadchodzących ciężkich dla rządu czasach – ocenia legenda opozycji z czasów PRL.
Romaszewski był także świadkiem wydarzeń wokół podpalonego później wozu TVN. Jak mówi, został on świadomie opuszczony przez pilnujących go wcześniej policjantów. – To nie pierwsza tego typu prowokacja, podobną było zatrzymanie Piotra Staruchowicza na oczach tłumów uczestników obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego– stwierdza. Jego zdaniem relacje medialne z marszu były najbardziej zakłamanymi po 1989 r."
http://niezalezna.pl/18866-najbardziej-zaklamane-relacje-po-1989-r


Komentarze
Pokaż komentarze (10)