Artur Balazs oświadczył w wywiadzie opublikowanym dziś na stronie portalu wPolityce, że prokuratura za czasów ministra Ziobry szukała haków na Lecha i Jarosława Kaczyńskich.
"Jak ocenia pan działania Ziobrystów? Kiedyś pan ostrzegał Jarosława Kaczyńskiego przed ambicjami Zbigniewa Ziobro.
Tak, przestrzegałem prezesa PiS przed Ziobro już w czasie gdy ten ostatni był ministrem sprawiedliwości. Wynikało to z mojego osobistego doświadczenia. Nabrałem wtedy przekonania, że prokuratura działająca pod nadzorem Ziobry szukała haków na Jarosława Kaczyńskiego i śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Robiła to w sposób tak perfidny, cyniczny, że musiała mieć na to przyzwolenie i zachęty z samej góry. Inaczej nigdy by sobie prokurator na coś takiego nie odważył. Wtedy wiedziałem już, że problem Ziobry prędzej czy później stanie przed Jarosławem Kaczyńskim.
O czym pan konkretnie mówi?
O tzw. śledztwach paliwowych. Zetknąłem się z tym osobiście i widziałem, że prokurator szukał czegoś na Kaczyńskich. Świadomie wypytywali o urzędującego premiera i prezydenta, nie mając ku temu żadnych podstaw!"
Kogo Balazs konkretnie ma na myśli? Którego prokuratora? Czyżby Marka Wełnę, który ostatnio zeznając w sądzie obciążał Jarosława Kaczyńskiego?
Wywiad Balazsa odsłania moim zdaniem tło konfliktu pomiędzy Kaczyńskim i Ziobro. Ciekawe, komu wynurzenia Balazsa się przysłużą?


Komentarze
Pokaż komentarze (112)