Słuszny odpór dał dziś towarzysz premier Tusk Donald wichrzycielom z PiSu, którzy na podważaniu sojuszu z bratnim narodem niemieckim chcieliby zbić polityczny kapitał.
Jarosław Kaczyński:
"Minister Sikorski wbrew konstytucji, na terenie obcego państwa, bez konsultacji z parlamentem i innymi organami państwowymi poszedł niesłychanie daleko w deklaracjach. W przypadku federacji ciężko jest mówić o niepodległości, czy też suwerenności państw ją tworzących. Grozi nam utrata niepodległości - bo tak będzie, jeśli Polska znajdzie się w położeniu jednego ze 'stanów' - takiego, jakie tworzą USA.."
Nie jest w polskim interesie instytucjonalizować i umacniać tworzący się hegemonizm. Ogłaszanie tego rodzaju propozycji to nie jest rola polskiego ministra spraw zagranicznych. Niestety minister spraw zagranicznych powiedział to w polskim imieniu. Oznaczało to gotowość do dalszego zwasalizowania nas wobec Niemiec. Dominacja Niemiec w Europie jest uderzająca, a w polskim interesie jest, by się temu przeciwstawiać - ocenił prezes PiS. - Ja nie chciałbym, żeby kwestie polskiego budżetu decydowały się w Bundestagu."
13 grudnia, w 30. rocznicę stanu wojennego będzie marsz niepodległości i solidarności, wielki sprzeciw przeciwko tego rodzaju polityce. Podjęcie, także i tą metodą, sprawy obrony polskiej suwerenności i obrony polskiego państwa. Nie chcę i sądzę, że bardzo wielu Polaków nie chce tego, żeby polska niepodległość była znów incydentem, dwudziestokilkuletnim incydentem - mówił szef PiS w TVP1
W odpowiedzi na słowa podżegacza wojennego z PiSu towarzysz premier Tusk Donald oświadczył:
Premier zapewnił (...), że nie dojdzie do zdarzeń, które by zakłóciły porządek publiczny, a policja będzie "jeszcze bardziej zdecydowana, gdyby miało dojść do zakłócenia porządku publicznego". - I uprzedzam wszystkich, którzy mieliby zamiar z tego marszu zrobić zadymę na ulicach Warszawy: na pewno do tego nie dopuścimy. I przestrzegam tych, którzy chuligańskie działania nazywają patriotycznym odruchem. (...) Chuliganów będziemy tępić - podkreślił.
Poddaję towarzyszowi premierowi pod rozwagę i do wykorzystania fragment gotowca na okoliczność przywracania ładu i spokojnego rytmu pracy naszej ludowej ojczyzny.
Szeroko rozlewa się po kraju fala zuchwałych przestępstw, napadów i włamań. Rosną milionowe fortuny rekinów podziemia gospodarczego. Chaos i demoralizacja przybrały rozmiary klęski. Naród osiągnął granice wytrzymałości psychicznej. Wielu ludzi ogarnia rozpacz. Już nie dni, lecz godziny przybliżają ogólnonarodową katastrofę. Uczciwość wymaga, aby postawić pytanie: Czy musiało do tego dojść? Obejmując urząd prezesa Rady Ministrów wierzyłem, że potrafimy się podźwignąć. Czy zrobiliśmy więc wszystko, aby zatrzymać spiralę kryzysu?
Historia oceni nasze działania. Nie obeszło się bez potknięć. Wyciągamy z nich wnioski. Przede wszystkim jednak minione miesiące były dla rządu czasem pracowitym, borykaniem się z ogromnymi trudnościami. Nie można odmówić nam dobrej woli, umiaru, cierpliwości. Czasem było jej może aż zbyt wiele. Nie można nie dostrzec okazywanego przez rząd poszanowania umów społecznych. Szliśmy nawet dalej. Inicjatywa wielkiego porozumienia narodowego zyskała poparcie milionów Polaków. Stworzyła szansę pogłębienia systemu ludowładztwa, rozszerzenia zakresu reform.
Te nadzieje obecnie zawiodły. Przy wspólnym stole zabrakło kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości. Słowa wypowiedziane na Nowogrodzkiej, podłe wystąpienia watażki Kaczyńskiego, jego giermka Blaszczaka i bulteriera Brudzińskiego odsłoniły bez reszty prawdziwe zamiary przywódczych kręgów kaczystów. Zamiary te potwierdza w skali masowej codzienna praktyka, narastająca agresywność ekstremistów. Jak długo można czekać na otrzeźwienie? Jak długo ręka wyciągnięta do zgody ma się spotykać z zaciśniętą pięścią? Mówię to z ciężkim sercem, z ogromną goryczą. W naszym kraju mogło być inaczej. Powinno być inaczej. Dalsze trwanie obecnego stanu prowadziłoby nieuchronnie do katastrofy, do zupełnego chaosu, do nędzy i głodu. Surowa zima mogłaby pomnożyć straty, pochłonąć liczne ofiary. Szczególnie wśród najsłabszych - tych, których chcemy chronić najbardziej. W tej sytuacji bezczynność byłaby wobec narodu przestępstwem.
Trzeba powiedzieć: dość! Trzeba zapobiec, zagrodzić drogę konfrontacji, którą zapowiedzieli otwarcie przywódcy Prawa i Sprawiedliwości. Musimy to oznajmić właśnie dziś, kiedy znana jest bliska data masowych politycznych demonstracji, w tym również w centrum Warszawy, zwołanych w związku z rocznicą wydarzeń grudniowych. Tamta tragedia powtórzyć się nie może. Nie wolno, nie mamy prawa dopuścić, aby zapowiedziane demonstracje stały się iskrą, od której zapłonąć może cały kraj. Instynkt samozachowawczy narodu musi dojść do głosu. Awanturnikom trzeba skrępować ręce, zanim wtrącą ojczyznę w otchłań bratobójczej walki.
Nie pozwolimy, by ktoś jątrzył hasłami: "Bóg, Honor, Ojczyna". Kaczystowscy prowokatorzy brudne łapy precz od narodowej flagi.

Appendix
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/491052,Marsz-13-grudnia-Chuliganow-bedziemy-tepic
http://www.konflikty.pl/a,395,Czasy_najnowsze,Przemowienie_gen._Jaruzelskiego.html
http://niezalezna.pl/19779-marsz-niepodleglosci-i-solidarnosci-13-grudnia


Komentarze
Pokaż komentarze (16)