Niezłe wejścia ma w dzisiejszym wywiadzie dla Onetu rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Adam Hofman. Najbardziej spodobało mi się stwierdzenie Hofmana, że gdy patrzy w oczy akredytowanego przy MAKu Klicha to widzi trzy litery: KGB.
"- Były akredytowany przy MAK płk Edmund Klich ma przekonanie, że gen. Błasik był jednak w kokpicie.
- Kiedy pyta mnie pan o niektórych tzw. ekspertów, to mógłbym strawestować słowa Johna McCaina, który powiedział o Putinie, że jak patrzy w oczy Putina, to widzi trzy litery: KGB…
- Uważa pan płk Klicha za agenta KGB?
- Powiedziałem tylko, że jak patrzę w oczy niektórych tzw. ekspertów, to widzę to, co McCain."
Moja notka jednak nie o wątku smoleńskim, lecz o ciekawej informacji podanej przez Hofmana, a dotyczącej frondystów z PO i z PiSu. Hofman na pytanie o polityczną przyszłość Kurskiego i Ziobry odpowiada:
"- Kurski z Michałem Kamińskim obmyślają w Brukseli co zrobić, żeby Solidarna Polska zaskoczyła w mediach i świadomości Polaków. Dziś planują skupić wokół siebie politycznie wykluczonych, czyli Kazimierza Marcinkiewicza, Grzegorza Schetynę, z poparciem jednej z dużych prywatnych stacji telewizyjnych, która straciła wpływy. Nową partię mogą stworzyć Ziobro, Kurski, Schetyna, Marcinkiewicz, Kamiński z poparciem szefa jednej z telewizji prywatnych.
- W wolnych chwilach pisze pan opowiadania political fiction, czy chce pan zdyskredytować przeciwników politycznych?
- O tym scenariuszu wspólnej partii Ziobry i Schetyny mówi się od dłuższego czasu. A informacje na ten temat podaje kilka źródeł. Pomysł stworzenia nowej koncesjonowanej prawicy jest możliwy. Schetyna i Marcinkiewicz są na politycznym aucie i wspólna inicjatywa z Ziobrą i Kurskim może być dla nich jedyną szansą na nowe, polityczne życie.
- Z poparciem Polsatu?
- Grzegorz Schetyna ma kilka zasobów, których nie mają ziobryści, m.in. zasobów medialnych. Koalicja z rozsądku jest w polityce możliwa.
- Grzegorz Schetyna mówił, że należy pomyśleć o przygotowaniu wniosku o postawienie przed Trybunał Stanu Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry, a teraz miałby z liderem Solidarnej Polski tworzyć nowe ugrupowanie?
- Grzegorz Schetyna jest w bardzo złej sytuacji politycznej. Tak przeczołgany przez Tuska nie był jeszcze nigdy. Dzisiaj schetynowcy są wycinani przez premiera w terenie. Armia Schetyny topnieje i jeśli Schetyna nie wykona teraz jakiegoś ruchu, to za rok nie będzie go w polityce. Przestanie się liczyć.
- Jaki wspólny plan mają Michał Kamiński z Jackiem Kurskim?
- Knują razem od miesięcy. Wkrótce się przekonamy, ale nie dam głowy, że inicjatywa wypali.
- Przecież Kamiński to jeszcze PJN.
- PJN-u już nie ma. Paweł Kowal ma swoje plany, Paweł Poncyljusz jest w biznesie, a Elżbieta Jakubiak nie byłaby mile widziana w tych strukturach. Wspólna partia Schetyny, Ziobry, Marcinkiewicza, Kurskiego i Kamińskiego to możliwy scenariusz, nawet jeśli wydaje się panu mało prawdopodobny. Rozmowy trwają, a co z nich wyjdzie - to już inna sprawa."
Być może enuncjacje Hofmana mają coś na rzeczy, choć znacznie większe szanse dla Ziobry widziałbym w sojuszu z Markiem Jurkiem. Taka nowa formacja po prawej stronie mogłaby zagospodarować część zdezorientowanego i zniechęconego elektoratu "kościelnego", czyli z jednej strony sieroty po Giertychu, a z drugiej - obrażonych na Kaczyńskiego "jurkowców". Sądzę, że w porywach mogłoby to być nawet 12% głosujących, a realnie w przedziale 6 do 8 procent. Gdyby z kolei w centrum uformowała się grupa skupiona na przykład wokół przywróconego polityce Jana Marii Rokity, to po pierwsze nastąpiło by rozszarpanie Platformy na część "liberalną", która mogłaby zostać zagospodarowana, albo przez Palikoto-Komorowskiego, albo przez Schetynę (to jakieśdo dwudziestu procent czynnego elektoratu), natomiast pozostała część Platformy o obliczu "konserwatywnym" dałaby początek neoeskaelowi Rokity (to kolejne dwadzieścia procent). Taki scenariusz pozwoliłby zbudować nową jakość polskiej polityki i otworzyć możliwości koalicyjne min. dla PiSu. Oto bowiem mielibyśmy prawe, może dziesięcioprocentowe skrzydło Ziobry, lewe - założmy skromnie również dziesięcioprocentowe skrzydło - Rokity i PiS w centrum z dwudziestoparoprocentowym poparciem. Łącznie dało by to przeszło czterdzieści procent, co pozwoliło by stworzyć koalicję rządzącą w trudnych dla Polski czasach. Koalicja ta byłaby przeciwwagą dla postkomuny skupionej wokół Pałacu Prezydenckiego. Natomiast zwąchanie się Ziobry z Michałem Kamińskim, Goldman Sachs-Marcinkiewiczem i schetynowcami nie wróży niczego dobrego ani samemu Ziobrze, ani Polsce. Będzie to bowiem kontynuacja fatalnej dla naszego kraju polityki intryg i geszeftów. Układ ze Schetyną i Kamińskim to również polityczne harakiri Ziobry, utraciłby on w ten sposób ostatecznie szacunek prawicowego elektoratu. Nie jest wykluczone, a nawet prawdopodobne, że Hofman sugerując możliwość powstania takiej formacji, dąży to skompromitowania kurzysto-ziobrystów.
Najprawdopodobniej 2012, gorący - jak widać po pierwszych dniach stycznia - rok, pokaże, kto trafi do politycznego KOSZa (tak sobie prywatnie nazwałempotencjalną Koalicję Odrzuconych Schetyno-Ziobrystów), choć może zamiast słowa KOSZ lepsze było KONTENER ze względu na gabaryty i apetyt Miśka.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)