Czy Adam Michnik jest agentem wpływów rosyjskich służb specjalnych? - zapytał mnie niedawno znajomy z zagranicy, interesujący się od lat Polską. Tłumaczyłem dość długo, że nie jest on agentem, tylko uparciuchem przywiązanym do własnych fantazji.
Od dwóch lat słyszymy katastrofie pod smoleńskim płotem, w której, jak "walnęło to urwało" tak, że "wsie pagibli", o rzetelnym śledztwie, o nowym etapie przyjaźni i współpracy z putinowską Rosją, dla której "warto było zapłacić każdą cenę". Trafnie mówił o tym wczoraj w Sejmie Jarosław Kaczyński. Mnie zaś wciąż kołacze się w głowie "kłamstwo katyńskie", ukrywanie przez reżim sowiecki prawdy o mordzie polskich oficerów w Katyniu. Dlaczego kłamali? A dlaczego dziś uporczywie powtarzane są brednie o katastrofie pod smoleńskim płotem, o profesjonalnym śledztwie, dzięki któremu poznaliśmy prawdę, a nawet kilka prawd?
Te kłamstwa są powtarzane nieustannie. Dlaczego? Wydaje się, że są one zwieńczeniem opowieści mitologicznych, które uzasadniają polityczne poczynania kłamców. Ujawnienie tych oszustw oznacza ich destrukcję.
Koroną sowieckiej mitologii była opowieść o państwie Stalina, miłującym pokój pogromcy Hitlera. Prawda o zbrodni katyńskiej unicestwiała mit o tym zbawicielu ludzkości, a ujawniała prawdę o Stalinie - zbrodniarzu, sojuszniku Hitlera w dziele niszczenia Polski i Polaków.
Kłamstwo o pijanym generale popełniającym samobójstwo na rozkaz niezrównoważonego prezydenta, o przestraszonych pilotach ulegających presji pasażerów samolotu jest zwieńczeniem opowieści mitologicznej o tym, że dzisiejsza Polska jest państwem niepodległym i demokratycznym, że rządzona jest przez najwyższej klasy fachowców i uczciwych patriotów, którzy nie tylko życie, ale i ostatnią koszulę by oddali dla dobra Polski, że nasz kraj rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatniej.
Należę do tych, których to przeraża, wiem bowiem, że kłamstwo powtarzane wrzaskliwie i nieprzerwanie bywa skuteczne. W klimacie upodlenia polskiej polityki, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone, łatwo można uwierzyć, że czarne nie jest czarne, a białe nie jest białe.
Obserwatora z zewnątrz jednak to rozśmiesza. Dlatego może pytać z uśmiechem, czy szef wiodącego dziennika uprawiającego taką propagandę jest agentem służb specjalnych.
Nie, Adam Michnik nie jest agentem. Nigdzie na świecie nie ma agentury, która by ośmieszała Polskę równie skutecznie.
oryginał tutaj: http://wyborcza.pl/1,75968,11535143,Osmieszanie_Polski.html#ixzz1s5sGYbZg


Komentarze
Pokaż komentarze (39)