Ruch Palikota dzień po Prima Aprilis powiadomił rządzącą PO, że ma dla Donalda Tuska na święta w prezencie dwa nie święcone jajka, dwóch posłów tuż po Wielkiej Nocy przejdzie w szeregi ugrupowania Janusza P., czy też Januszka (jak niektórzy postrzegają aluzyjnie – kontekstualnie - byłego polityka PO).
Prawda to, li nieprawda? Wcześniej z Palikotem różnie bywało. Ale ogłaszanie transferów raczej nie traktował happeningowo, choć jakość transferowanych była różna i nie musiała dotyczyć stricte polityków (Tymochowicz w odróżnieniu od Gibały).
Ogłosił tę hiobową wieść jednak nie Palikot, a wiceszef Ruchu Artur Dębski. Szybko mu odpowiedział szef klubu parlamentarnego „po-szkodowanych” Rafał Grupiński, ale z miękkim przekonaniem: Nie wierzę.
Wielkanoc to czas różnych rekolekcji dla wierzących i niewierzących, dla tych ostatnich z gatunku kulinarnych. Nazwiska transferowanych posłów są znane tylko Palikotowi, który znowu może narzekać na wątrobę. Grupiński niczym wielkanocny zajączek postawił tylko słuchy, stwierdził, że nie ma zagrożenia. A co ma powiedzieć premier Tusk, którego czeka po trudnych negocjacjach z PSL (zresztą też nie wiadomo, jak będzie na Sali sejmowej, czy niektórzy z partii chłopskiej raptem nie zachorują) głosowanie nad ustawą emerytalną.
Z arytmetyki wynika, że przewagę koalicja rządowa ma w Sejmie jednego głosu (Agnieszka Pomaska będzie w połogu, albo podobnych okolicach powiększania populacji Polaków). Co wówczas z reformami, a emerytalna jest kluczowa w obecnej kadencji?
W co gra Palikot (przy założeniu, że dojdzie do transferu)? Czy już zdecydowany jest wejść do rządu, czyli wypchać z koalicji partię Pawlaka? Czy gra na wcześniejsze wybory, do których musiałoby dojść, gdyby reforma emerytalna zakończyła się fiaskiem?
To tylko jedne z szeregu pytań. Bo są następne dotyczące referendum. Nie tylko PiS i związki zawodowe tego się domagają, ale SLD przypomniało sobie o lewicowym posłannictwie: gdzie klasa protestująca, tam my.
Nie zdziwię się, gdy w święta Tuskowi z tego zbuka palikotowego wykluje się jakaś świąteczna niespodzianka, albo sam zamieni się w zajączka ze słuchami, jak radary: skąd nadchodzą wrogowie-barbarzyńcy?
W każdym razie po świętach będzie „interesująco”, bo tuż po nich 2. rocznica katastrofy smoleńskiej. „Obyś żył w interesujących czasach” – to naprawdę brzmi jak przekleństwo.



Komentarze
Pokaż komentarze