2 obserwujących
70 notek
46k odsłon
  218   0

DULKIEWICZ CZAPKUJE POMORDOWANYM POCZTOWCOM

O prezydent Gdańska głośno ostatnio za sprawą barwnych wypowiedzi dla niemieckich mediów o faszystowsko-stalinowskich mękach Polaków za obecnych rządów PIS-u. Barwnych, gdyby nie ich skandaliczne w treści i znaczeniu przesłanie kierowane przez Aleksandrę Dulkiewicz ku świadomości najbardziej w historii zbrodniczego z narodów. Jeśli dodać do tego zeszłoroczne stwierdzenia jej zastępcy Piotra Grzelaka o ,,jednym słowie za daleko Polaków,, , które sprowokowało wybuch II Wojny Światowej, to faktycznie taką goebbelskowską mozaikę winno się ścigać karnie z urzędu. Tymczasem wolna od więziennych trosk za słowa prezydent Dulkiewicz przymierza się 5 października do obchodów 81 rocznicy zamordowania obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku 1939. Jako dziennikarz śledczy Polskiego Radia, zarazem wnuk jednego z 4 obrońców, którzy się wtedy uratowali, przyczyniłem się do odnalezienia w roku 1991 szczątków rozstrzelanych, co uwidacznia filmowy dokument z premierą rok temu pt.,,Obrońcy Poczty,,  Daniela Wenty. To bodaj ostatnie zdarzenie z wielkich symboli tamtych dni, do którego polityczna schizofrenia pani na motławskich włościach uzurpuje sobie wyłączność dla dopieszczania naturalnego poczucia wyższości ,,moich kochanych gdańszczan,, - jak zwykła wypowiadać się o swym betonowym elektoracie. Co prawda podczas zeszłorocznej kampanii wyborczej na wiecu we Wrzeszczu, gdzie miasto utorowało drogę obcojęzycznemu developerowi do przejęcia historycznych obiektów sportowych przedwojennego polonijnego klubu GEDANIA, mieszkańcy chcieli panią Aleksandrę rozszarpać. Ale już następnego dnia na sąsiedniej dzielnicy Przymorze kolejny jej wiec był apoteozą poddańczego, obywatelskiego poparcia. Przypomina to zdarzenia sprzed kilku tygodni, które 13 września opisywałem w felietonie pt.,, Moc LGBT na plażach Gdańska,,. Tydzień wcześniej nacjonaliści wzorem ONR z poprzednich lat zorganizowali zauważalny przemarsz ulicami miasta pod hasłem ,,Nigdy więcej bratnich wojen,, . Żeby ponownie w świat nie poszedł sygnał o rysach na fundamencie neoliberałów w mateczniku Tuska, meeting Młodzieży Wszechpolskiej przeciwko LGBT otoczył kordon 6 ugrupowań, w tym KOD-u , Obywateli RP i wdowy po prezydencie Adamowiczu firmującej swoją obecnością słowa zmarłego małżonka -,,zboczeńcem ten, kto sieje nienawiść,, - będących hasłem kontrmanifestacji, w istocie aktem poparcia formuły polityki, którą reprezentuje Aleksandra Dulkiewicz.   

Czy zatem dzisiejsze obchody bestialskiej zbrodni Niemców na 38 walczących nie o Gdańsk, a w Gdańsku o Polskę Pocztowców 1 września 1939 będzie kalką akcji propagandowych i medialnych jak wyżej? Uroczystości rozpocznie poranna msza w Bazylice św. Brygidy, gdzie proboszczem był kontrowersyjny prałat Henryk Jankowski, przez lata kapelan Koła Rodzin Pomordowanych Pocztowców. Ten sam, którego pomnik w Gdańsku kazał zlikwidować Paweł Adamowicz po ujawnieniu przez ,,GW,, homoseksualnych, by nie powiedzieć pedofilskich wątków życiorysu tego duchownego. W dodatku z elementem kolaboracji ze służbami PRL. Potem, jak nigdy dotąd w historii obchodów przez miasto tego tragicznego wydarzenia, hołd społeczny na cmentarzu Zaspa dla 56 ofiar w pocztowych mundurach oraz pod pobliskim pomnikiem, gdzie znależliśmy ich szczątki odbędzie się dopiero późnym popołudniem o 17-ej, w godzinie największych korków w mieście. Zawsze była młodzież, harcerze i tłumy mieszkańców.

Gdyby kondukt kościelny tradycyjnie ruszył na miejsce pochówku od razu, nieprzychylne Dulkiewicz i jej otwartości na historycyzm niemieckojęzycznego Wolnego Miasta Gdańska środowiska i media miałyby cały poniedziałek na tak zwany ,,samograj,, do publicznej oceny z jej skrajnymi nie tylko ostatnio postawami. A mówimy jedynie o ideologii. Jeśli spojrzeć choć pobieżnie  na wieloletnią politykę ekonomiczną nurtu reprezentowanego przez Adamowicza i obecne władze, to na przykład od lat właścicielem pasa startowego byłego lotniska na Zaspie, czyli tuż u grobów rozstrzelanych 5 października 1939 polskich pocztowców jest podmiot niemiecki. To spółka Stadt Werke Leipzig kupiła za bezcen GPEC gdański i ta nacja włada własnością innych sztandarowych nieruchomości miasta. O kolejnych dowiemy się znów przypadkowo lub jak Dulkiewicz wzorem gdańszczanina Sławomira Nowaka znajdzie się na dnie. Do osłanianych tajemnicą handlową transakcji nad tym miastem niezbędne jest ich ideologiczne osładzanie, by nadchodząca świadomość rządów rasy wybranej nad słowiańską dziczą była tu łatwiej strawna. Toteż włodarze grodu z koroną w herbie prześcigają się w czynach kuriozalnych, a przechodzących w medialne zamieszanie. To jednak daje szansę na zagraniczne dotacje, bez których betonowy elektorat wyborczy się w końcu rozpadnie.  A kolejne obniżki i ulgi podatków dla przedsiębiorców planowane przez rząd Morawieckiego uderzą w samorządowe budżety. Bo bez żądanej przez nie rekompensaty. I pozostanie sprzedać developerom cmentarz z pocztowcami na Zaspie. Chyba, że...ale poczekajmy do 17-ej.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale