Jarosław Kaczyński w swoich pierwszych wystąpieniach po politycznej wygranej zdefiniował sytuację w sposób następujący: za patologię winien jest UKŁAD. Wysoko cenię premiera Kaczyńskiego. Wysoko, jak żadnego przed nim. Trudno jednak się zgodzić z jego definicją sytuacji. Gwoli prawdy, bliższy trafnemu zdiagnozowaniu sytuacji był Gudzowaty mówiąc o Loży M-5, czy jakoś tak. Pewnie pomyliłem nazwę.
STRUKTURA, nie układ. Struktura, która jest w stanie wygenerować wiele układów. Nawet bardzo nieprawdopodobnych; na wielu płaszczyznach i różnej wagi. Jak na przykład mariaż Bartoszewski, Mazowiecki, Kwaśniewski. Albo Majewski, Wojewódzki, Geje.
Zręby tej struktury sięgają korzeniami morderstwu polskich elit w Katyniu i późniejszemu zaimportowaniu nowych, począwszy od 1944 roku. W zamian od braci Słowian otrzymaliśmy w prezencie czerwoną armię, żydowską SB ( 37 % UB-eków tamtego czasu była żydami, a w wyższych szarżach odsetek mógł być wyższy. Tak. 37%) oraz Pałac Kultury i Nauki.
Proszę zwrócić uwagę na nieprzypadkową dwuczłonową nazwę . Kultury i Nauki. Nie tak dawno raport Maciarewicza podawał, że w samym PAN-ie WSI miała 42 agentów. Trzeba również dodać, że część z dzisiejszych sław naukowych była nie tak agentami, co wprost oficerami bezpieki. Bezpieka nie była tylko bandą psychopatów od mokrej roboty. To a propos Nauki.
Teraz a propos kultury. Wyższej. Szymborska, Miłosz, "Zabity Teczkami Mistrz". I ludowej. Hołdys, Panasewicz, Mezzo. Sztuki aspirujące. Wajda, Rysie, Rejsy. Dla gospodyń domowych. A proszę. M jak Miłość, Złotopolscy, Plebania z Damięckim w roli poczciwego organisty.
Wymieniać by można długo i długo. Postronny obserwator miałby prawo zapytać. Czy ci wszyscy ludzie są w zmowie. W układzie? I znacząco popukać się w czoło. Mrugnąć okiem i szepnąć. Paranoja.
Toteż powtórzę . Struktura , nie układ.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)