Dagome iudex. Jednostronna deklaracja Mieszka I-go oddająca Polskę pod opiekę papiestwa zostanie powtórzona 1000 lat później. Tarcza antyrakietowa ante portas.
Stosunek korzyści do kosztów był dla Mieszka tak zachęcający jak dla Billa Gatesa decyzja o napisaniu Windowsów i jak dla Brytyjczyków wejście do Indii. Deal tysiąclecia. Mieszko oddał sie pod opiekę papiestwa oddając naprawdę niewiele.
Kilkaset lat później król Olbracht poprowadził 50-tysięczną armię w stronę portów nad morzem Czarnym. Za nim podążał kolejny Jagiellon z Litwy z 40-tysięczną armią, a od strony Czech i Węgier podążał trzeci Jagiellon z podobnymi siłami. Około 150 000 żołnierzy. Była to wówczas siła zdolna do wypchnięcia Turków za Bosfor. Rzecz w tym, że każda z armii reprezentowała swoje własne interesy.
Litwinii szli opieszale, Czesi i Węgrzy gotowi się byli bić z Polakami. Bracia Jagiellonowie rozeszli się bez walki, a Olbrachta podczas odwrotu najechali z zasadzki Mołdawianie. Na marginesie, odparci z należytym impetem. Był to zarazem zwrotny moment w historii Polski. Rosnącą na wschodzie Rosja postawiona na nogi przez Iwana Groźnego zrozumiała, że ma do czynienia z olbrzymem, którego należy rozgrywać wewnętrznie. Takie same wnioski wyciągnęli Niemce.
Dzisiaj możemy mieć tarczę antyrakietową w Polsce. Po upływie tysiąca lat historia zatoczyła koło. Dagome iudex może się powtórzyć. Czy Polska ryzykuje amerykańską okupację?. Wątpliwe, Polska siedzi między Rosją a Niemcami.
USA zaś napaść na swoje tarcze potraktuje jak bombardowanie Pearl Harbour.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)