Prezydent Kaczyński chciał powtórzyć metodę Kwaśniewskiego. Być prezydentem wszystkich Polaków. Zagarnąć szeroki elektorat. Zagarnął tylko wąską część wspólną. Dzisiaj jest prezydentem wszystkich Borusewiczów.
Wiele sobie obiecywałem oglądając pierwsze dni jego prezydentury. Spędził reprezentację III RP w dniu zaprzysiężenia przed prezydencki majestat. Pokazał im- mam władzę was tu spędzić i zakomunikować wam wolę suwerena- koniec złodziejskiego ciepełka. Geremkowie , Mazowieccy, i inni chrześcijańscy intelektualiści siedzieli z ponurymi i zaciętymi twarzami. Jakże mnie ten widok cieszył.
W tych samych dniach popełnił z bratem krytyczny błąd. Wyciągnął kokietującą rękę do środowiska Gazety Wyborczej. Borusewicz został marszałkiem senatu. Bracia sądzili, że urobią Michników na swoje kopyto. Nie wiedzieli, albo nie chcieli wiedzieć, że Michnik jest "chory na Polskę" a pierwszy premier to był "nasz premier". Bracia nie dostrzegli, że zanim ostygły wyborcze urny, partia "Wyborcza" rozpoczęła śmiertelną wojnę. W studiu wyborczym w telewizji zasiadali przedstawiciele partii politycznych oraz przedstawiciel "Wyborczej"- Wroński, człowiek poprzedniego wiceprezydenta. Tak wściekłej buzi nie często zdarza się widzieć w telewizji.
Szanowna małżonka prezydenta, z kolei, spotkała się z Olejnikową. Nie nazwałbym tego spotkania tak jak ojciec dyrektor, bo też tematyka tego spotkania nie porusza mnie aż tak bardzo. Na marginesie, kobieta która usuwa ciążę zadaje sobie sama ciężki kłopot. Często kończy z ciężką depresją. Na marginesie, te inteligentne inaczej wojowniczki o prawo kobiety do swojego ciała ani mru mru o tym nie wspominają. Usunięcie ciąży to naprawdę destrukcyjny krok.
Umizgi do Michnikowej diwy nie przysporzyły żadnego elektoratu spośród różowych i czerwonych, a mocno nadszarpnęły nadzieje pokładane w nim przez jego własny elektorat. Na przykład moim.
Ale wracając do Olejnikowej. Ta córka pracownika komuszego MSW ( zdaje się w stopniu oficerskim- proszę mnie poprawić, jeśli się mylę) wykreowana na "antykomunistkę" w duchu Adama Michnika została przyjęta na salonie prezydenckim. Oczekiwałem, że w nagrodę jej zasług słuch o niej zaginie, a prezydent ani prezydentowa nie będzie dawał jej legitymizacji swoją osobą. Zawiodłem się niestety.
Żydzi ostentacyjnie domagają się tego i owego. Ostatnio ambasador Izraela domaga się usunięcia, zamkniecia itd. Dobrze, że nie spalenia. Czy takiego ambasadora nie sadza się na pupie, albo wprost nie wyrzuca na buzię do siebie. Chryste, mieliśmy już ambasadora z Moskwy, który nie cierpiał sprzeciwu. Ciężko mi to przechodzi przez gardło, ale najwidoczniej mamy następnego.
Bezkarność brata Michnikowego, który mordował sądownie "bandytów z AK", nieprzyjemnie mi kontrastuje z ostentacyjnie obchodzonymi rocznicami Powstania. Panie prezydencie, uczcijmy pamięć "bandytów z AK" wieszając starego Michnika.
Będzie to Prawe i Sprawiedliwe, a ojciec dyrektor nie waży się powiedzieć, że ulega Pan lobby żydowskiemu.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)