Jak nietrudno było się domyślać... w kasie wyborczej PO. Skarbnik PO przyznał, że była taka wpłata od posłanki Sawickiej, ale natychmiast ją zwrócili, kiedy okazało się że wzięła od CBA. No ba, czy taka konieczność istniała naprawdę? Bartoszewski twierdzi, że wyciąganie jakiejś marnej łapóweczki szmaci Polskę. A skoro taki mądry i uczciwy na wskroś człowiek tak twierdzi, to te marne 50 tysięcy nie rzutuje wcale a wcale.
Pytanie, które stawia sobie teraz stawia każdy, uczciwy na miarę Bartoszewskiego człowiek, brzmi : czy te 50 tysięcy wpłacał do kasy PO fagas z CBA pod rękę z zakochaną bidulę Sawicką.
Pytanie, które sobie stawia postronny obserwator brzmi: Ile jeszcze taki Sawickich i takich wpłat była na konto PO.
Pytanie które stawia sobie teraz dewiant psychiczny brzmi: Ile plakatów Tuska można kupić za 50 tysięcy Sawickiej, zeby mógł zagrzmieć o korupcji wypalonej żelazem.
Pytanie, które sobie stawia Kaziu Yes Yes Yes Marcinkiewicz brzmi: czy jutro o zmierzchu tuż przed ciszą wyborczą mam wbić widły w plecy Kaczyńskiego. Konfiturki wiadomo gdzie są, ale to przeklęte CBA.
Pytanie, które sobie stawia Michnik brzmi: czy jutro napisze o gnojcach z CBA.
Pytanie które sobie stawiam ja brzmi: czy jutro o zmierzchu widły Kaziuka zabarwią się na czerwoną moją i twoją współrodaku krwią , kiedy zapisze się do PO, żeby zadać decydujący cios.
Niejedno powstanie kończyło się na na zbroczonych krwią widłach swołoczy.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)