Dziś znów obchodzimy rocznicę Powstania Warszawskiego. Jak można się było spodziewać, ponownie rozgorzały spory na temat sensowności decyzji o jego rozpoczęciu. Jako warszawiak, choć jedynie z pierwszego pokolenia, mam do niej stosunek negatywny. Przyniosło ono ogromne, zupełnie niepotrzebne straty w ludności cywilnej. Zniszono miasto, które do tej pory nie zostało porządnie odbudowane. Fakt, że Warszawa nie wygląda tak pięknie, jak Kraków, czy Budapeszt, zawdzięczamy właśnie tej decyzji. Warto pamiętać, że pustki na Placu Defilad, czy przepiękne blokowiska w centrum miasta to właśnie skutki zniszczeń wojennych, w wyniku których modernistyczni pseudo-urbaniści (właściwie, biorąc pod uwagę ich pomysły, należałoby ich nazwać "ruralistami") mieli po wojnie gdzie "poszaleć". Strat ludzkich dziś nie zobaczymy. W końcu ci, których nie ma, nie przemówią. Pozostała po nich pustka. Fakt, że większość ludności lewobrzeżnej Warszawy to przyjezdni, lub warszawiacy w pierwszym pokoleniu, jak ja. Że są to ludzie nie odczuwający głębszych więzi z tym miastem, nie potrafiący mu nadać żadnego swoistego i ciekawego zarazem klimatu.
Wiele mówi się o bohaterstwie powstańców, ich odwadze i niezłomności. To wszystko prawda, lecz to dla mnie to przysłowiowe odwracanie kota ogonem. Skoro mamy tak fantastycznych ludzi, dlaczego z ich poświęcenia nie wynikło nic dobrego? Dlatego, że wybuch Powstania był decyzją fatalną politycznie. Bohaterstwo powstańców jeszcze bardziej obciąża dowódców, którzy nie potrafili wykorzystać tak wspaniałego potencjału ludzkiego. Nie chodzi oczywiście o to, by ich dyskredytować jako ludzi, czy wyrażać brak zrozumienia dla ich motywów. Ale zastanówmy się przez chwilę: gdybyśmy mieli wybór, której z postaci historycznych powierzyć ważną bitwę, od której zależałyby losy współczesnej Polski, czy z pełnym przekonaniem powierzylibyśmy to zadanie "Borowi" albo Okulickiemu? Bilans wyniósł, wedle najkorzystniejszych dla nas szacunków: 10 (powstańcy) +120 (cywile) do 2 (Niemcy). Liczby mówią chyba same za siebie.
Szanując pamieć poległych i chyląc czoła wobec postawy bohaterów, wyrażałbym jednak pragnienie, aby moja Ojczyzna doczekała się lepszych włodarzy, nie tylko od tych obecnych, ale również od tych, którzy dowodzili Polskim Państwem Podziemnym w tych dramatycznych dla naszego kraju chwilach, czy londyńskich politykierów zajętych wojenkami międzyfrakcyjnymi. I tego serdecznie sobie i czytelnikom mego bloga życzę.




Komentarze
Pokaż komentarze (6)