41 obserwujących
237 notek
195k odsłon
  288   2

Samotność Najemnika czyli Kula i Filozofia Utraty Duszy

Ostatnimi czasy lenistwo mnie znowu wielkie wziąwszy względem notek pisania, a laptop w walizce się aż pokrywszy pajęczyną, na interneta zaglądając ja zaś jedynie z Galaktycznego Telefonu, pomiędzy jednym a drugim ziewnięciem stwierdzając, że wciąż wszystkie pisząc o tym samym, a mianowicie o wojnie, co się owa wojna już toczy tyle czasu, a nikt nie widzi pomysłu na jej zakończenie.  


W ten deseń mnie na myśl przyszło, że wszak recepta na tak zwany Blitzkrieg już dawno temu powstała i gdyby wedle tej recepty wojny były prowadzone to nie tylko w tempie zick zack by wojny wszelakie były zakończone, ale jeszcze by ludziska zamiast z rozpaczy łzy ronić, tak by się byli ze śmiechu turlać mogli, patrząc na przebieg owej wojny.  Postanowiwszy ja więc receptę ową tu podać i pod rozważanie ministrom rozwiązanie owo wziąć, bo ten czy ów jeszcze by się był mógł przy okazji pokazać z każdej strony i wszelakie swe atuty w całej okazałości zaprezentować przyszłym wyborcom.  


Wprawdzie nie ja jestem owego interesującego rozwiązywania konfliktów wojennych autorką, jednakże pozwolę sobie po zacytowaniu istotnych treści, jeszcze z mej strony cosik dodać, aby prowadzenie wojen uczynić bardziej atrakcyjnym, a teraz do lektury zapraszam:


"Zwaliliśmy się pokotem po słonecznej stronie baraków.  Czuć smołą, latem i spoconymi nogami.  Kat siedzi koło mnie, gdyż lubi gawędzić.  Dzisiaj w południe przez godzinę ćwiczyliśmy oddawanie honorów, ponieważ Tjaden niedbale salutował pewnemu majorowi.  To Katowi nabiło ćwieka w głowę.  Wyraża swe zdanie: - Zapamiętaj sobie, przegramy wojnę, gdyż za dobrze potrafimy salutować.  


Kropp zbliża się, skacząc po bocianiemu, bosy, z zakasanymi spodniami.  Kładzie wyprane skarpetki na trawie, by wyschły.  Kat spogląda w niebiosa, popuszcza i rozmarzony powiada: - Każdy bobik robi smrodzik.  


Obaj zaczynają dysputować.  Jednocześnie zakładają się o flaszkę piwa, jaki będzie wynik walki powietrznej, rozgrywającej się nad nami.  


Kat nie daje wyperswadować sobie mniemania, , które znów, jako stara świnia frontowa, ubiera w rymy:
- Jednaki żołd i żarcie jedno, a wojnę dawno diabli wezmą.  


Kropp natomiast jest myślicielem.  Proponuje, aby wypowiedzenie wojny było rodzajem święta ludowego z biletami wejścia i muzyką jak w walkach byków.  Po czym na arenie ministrowie i generałowie obu krajów, przebrani w spodenki kąpielowe i uzbrojeni w drągi, powinni by tłuc się nawzajem.  Kto pozostałby na placu, tego kraj zwyciężyłby.  Byłoby to prostsze i właściwsze, niźli tutaj, gdzie walczą ze sobą obojętni zupełnie ludzie.  " )*.  


Względem tego, że sporo czasu minęło od powyższej recepty na prowadzenie wojny, a zasięg medialny jest fenomenalny jak nigdy wcześniej, proponuję ja w ten deseń każdego kandydata do walk wojennych ubrać nie w spodenki kąpielowe, ale cosik bardziej wymyślne.

Na ten przykład Władimir by wystąpił w skromnej przepasce na biodrach ze skóry niedźwiedzia Grizzli, prezydent Ukrainy by był mógł się przebrać względem swej poprzedniej profesji za pewien instrument do grania na fortepianie,  przywódca Chin względem pokazania swego kraju wielkiej wagi na świecie, by był wystąpił w przepasce do walk zwanych sumo, prezydent francuski by był mógł na głowę założyć pończochę zwaną kabaretka, polski prezydent by zagrał tak na dudach jak gada po angielsku, premier zaś w masce pandemicznej z poprzednich czasów dżumy, by wszystkich dziobał wielkim nosem, wyciskając po jastrzębiemu w pień wszystkich przeciwników i wtenczas by to była prawdziwa wojna na miarę naszych czasów.  


No,  ale cóż począć, skoro wielu jest wciąż na tym padole takowych, co lubią krwi upuszczać bliźniemu swemu i dusze swoje utracili, najemnymi mordercami zostając za garść srebrników, bo choć nie ma ludzi jednoznacznie dobrych, albo złych, to człowiek kształtuje się nieustannie i zawsze pozostaje mu wybór pomiędzy jasną i ciemną stroną księżyca.  


Pisał niedawno słusznie bloger @Zbyszek o potrzebie odcięcia się od wszelakich spektakli medialnych, czynionych jedynie dla ogłupiania ludzi i ja tak sobie myśląc, że gdyby nagle wszyscy poszli sobie na łąkę czy do lasu i kolektywnie przestali swe emocjonalne energie w wojny wszelakie angażować to z braku tej energii wojny owe same by wygasły.  


I jeśli wam mówią, że wróg stoi u bram, to warto pomyśleć czy tak naprawdę nie stoi wróg wasz za waszymi plecami, namawiając do ataku na tego, który jest obok was.

)* Cytat pochodzący z książki E. M. Remarque "Na zachodzie bez zmian"




Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale