Wiadomo od dziejów zarania, że Kobieta Kula jest Gwiazdą na Salon24, która na firmamentach tego portalu świeci, jak słońce na bezchmurnym niebie, jednak wirtualne blaski mnie nie wystarczając, tedy na pomysł wpadłam, aby w tak zwanym realu odlot zaliczyć i zapamiętaną zostać na tak zwane wieki wieków.
W tem celu, ja się byłam udałam do sklepu zwanego Sieciówką i tam dwie bluzki w rozmiarze XXL, w żółtym kolorze, zwanym Oczojebnym wpadłwszy w moje sieci, a takoż zakupiwszy do kompletu dwie kamizelki zwane w Dojczlandzie "Warnweste" , zaś następnie to wszystko zniszczyć mnie wypadło, pociąć na kawałki, by powstała z tego tak zwana "Warnkiecka" /@Kopyrajt Kobieta Kula/, albowiem mym celem było zadawanie w owej kiecce szyku i do historii przejście.
Jak sobie postanowię, tak uczynię zawsze, albowiem wierzę, że to nie okoliczności zewnętrzne utrudniają osiąganie celów, ale słaba motywacja wewnętrzna, tudzież brak wiary w możliwości własne i jak raz, za dni parę Warnkiecka była gotową , a mogłam ją w mieście Brühl przetestować w temacie robienia wrażenia na tak zwanym Schützenfest, o którym to napiszę przy innej okazji, gdzie wszystkie kobiety w mem cieniu przepadłwszy, a od patrzenia na mnie temu i owemu strzelcowi trudno było w cel wyznaczony trafić, bo mu się w oczach zaćmiwszy względem oślepienia i zaślepienia moją niebanalnie odzianą osobą, że o mej urodzie, przez skromność mą wielką, ja nawet nie wspomnę.
Wiadomo, że jak kto się wśród strzelców znajdzie, gdzie współzawodnictwo panuje, każdy cel musi być osiągnięty, by w ten deseń iść względem celu coraz dalej i zdobywać szczyty, temu zadanie szyku raz jedyny w mieście wielkości średniej, na lokalnym festynie nie wystarczy i chce się wznieść wyżej, by swój odlot podniebny mieć, co każdy olimpijczyk doskonale rozumie.
Jako, że Kobieta Kula lubi łączyć więcej przyjemności jednocześnie, bo jeśli chodzi o odloty to ich ilość przekłada się na jakość, w przeciwieństwie do czynności tego i owego, co on je sobie tworzy przy pomocy sztucznej inteligencji, a potem rozdziawiony patrzy na to, że stagnacja jakowaś dopadła jego Tfurczość tak zwaną, zamiast zakasać rękawy i jak Kulicja uszyć samodzielnie Warnkieckę, by udać się w niej do Köln wprost na Festiwal Afrykański, co się on odbywa przy Muzeum Czekolady, przy czym można konsumować tam obiekty muzealne bez ograniczeń, co nie jest zbyt dobrym pomysłem, kiedy się ma ochotę pod niebo wzlecieć.
Kobieta Kula czekoladę czasem skubnie, ale nie przepadawszy specjalnie za słodyczami, jednakowoż oczy Kulicji bardzo są słodkie i owemi słodkimi oczami ja wypatrzywszy natychmiast, że na owym Afrykańskim Festiwalu, względem tak zwanych Warnklajdungów ja mam konkurencję, a oni sami też zaraz na mój trop wpadli, bo Muszkieterów było aż czterech i natychmiastowo mnie oczami swemi czujnymi z tłumu wyłowili, aby mnie powiedzieć, że wyglądam zarąbiście i gdyby tylko mogli byli, to by się w tak zwanym Tempo Zickzack swego odzienia pozbyli, bym to jedynie ja była jak słońce nad Afryką, ale zawodowe obowiązki mają takie, że będą razem ze mną błyszczeć.
Cóż było robić zatem, jak nie do wspólnej fotki się ustawić, bo wszak wykonawców tam wielu było, ale to my byliśmy tam najjaśniejszymi Gwiazdami, Kula zaś, by to uczcić, postanowiła się pod niebo wznieść, choć Karzunio dał mnie ostrzeżenie, że odpowiedzialności nie biorąc na naszym muzycznym kanale za zachowania bezmyślne i nieodpowiedzialne, jednakowoż jak mnie już pokusa dopadnie to nie ma siły żadnej, co by mnie powstrzymać mogła była i jak raz, wlazłam między szprychy jego młyna samemu diabłu, a wzniosłam się na 48 metrów, gdzie jakoweś diabelskie moce mnie zatrzymawszy nagle i jak mniemam, po kilku ładnych minutach każdy by już dostał w owej podniebnej stagnacji ataku paniki, mnie jednak Anioł Stróż Chochlik towarzyszywszy i rzekł był w ten deseń, że takowe stagnacje to świetna okazja, aby fotki strzelać i filmiki kręcić, a mieć zaiste pewną przy tym stabilizację, miast nieostre fotki walić, kiedy świat się kręci.
Zaiste, fotki i filmiki świetne wyszły, Warnkiecka zaś podziw pewnego Kenijczyka wzbudziwszy, co tam ze swym kramem kusił biżuterią, której urodę moja osoba przyćmiwszy i tak decyzja zapadła w Karzuniu, aby machnąć piosenkę w języku Suahili, na temat odlotów podniebnych Kulicji, przy czym aby obciachu jakiego względem sztucznej inteligencji i jej językowych elokwencyj nie było, konsultacja takoż miała z mem Afrykańskim Szamanem miejsce i tak nasz muzyczny kanał takoż osiągnąwszy szczyty podniebne popularności owej piosenki względem, za co dziękujemy wszystkim zaangażowanym, tak na Ziemi, jak i w Niebie. Asante sana! :-)))
Notka zespołowa: @Karzo & @Kobieta Kula & @Mrembo Bwana Kalume





Komentarze
Pokaż komentarze (12)