Aleksandra Mirosław już w lutym, w dniu swoich 32. urodzin, poinformowała, że sezon 2026 będzie ostatnim w jej zawodowej karierze. Decyzja nie była spontaniczna. Polka podkreślała, że od dawna wiedziała, jak chce odejść ze sportu – będąc na szczycie i na własnych zasadach.
Teraz przyszedł czas na ostatni akt tej historii. Po pożegnaniu z rywalizacją w Pucharze Świata Mirosław czekają już tylko mistrzostwa Europy.
Od Lublina na szczyt. Aleksandra Mirosław zdominowała swoją dyscyplinę
Mirosław przez lata pozostawała jedną z najważniejszych postaci światowej wspinaczki sportowej na czas. Jej dorobek najlepiej pokazuje skalę sukcesu: złoto olimpijskie, trzy tytuły mistrzyni świata, dwa mistrzostwa Europy oraz 14 zwycięstw w zawodach Pucharu Świata.
Jej historia jest jednak czymś więcej niż kolekcją medali. Mirosław była jedną z zawodniczek, które sprawiły, że wspinaczka na czas zaczęła być w Polsce traktowana jak sport najwyższej rangi. Dyscyplina, która jeszcze kilkanaście lat temu dla przeciętnego kibica była niemal anonimowa, za jej sprawą trafiła na pierwsze strony gazet i do największych telewizji.
Polka przez lata przesuwała również granice szybkości na 15-metrowej ścianie. W Tokio w 2021 roku wynikiem 6,84 s ustanowiła pierwszy w swojej karierze rekord świata. Później wielokrotnie go poprawiała.
Jeszcze w 2025 roku podczas mistrzostw świata w Seulu zatrzymała zegar na 6,03 s. Dziś jest to rekord Europy.
Paryż 2024. Sześć sekund, które dały Polsce złoto
Najważniejszy moment przyszedł podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu.
Trzy lata wcześniej w Tokio Mirosław była czwarta. Wówczas wspinaczka na czas stanowiła jednak część kombinacji, w której zawodniczki musiały rywalizować również w innych specjalnościach.
W Paryżu speed był już osobną konkurencją i Mirosław mogła pokazać to, w czym od lat była najlepsza.
Polka od początku igrzysk potwierdzała swoją dominację. W kwalifikacjach kilkukrotnie poprawiała rekord świata, ostatecznie osiągając 6,06 s. W wielkim finale zmierzyła się z Chinką Deng Lijuan. Mirosław pokonała ścianę w 6,10 s, rywalka potrzebowała 6,18 s.
Po latach podporządkowania życia kilku sekundom na ścianie Aleksandra Mirosław została mistrzynią olimpijską. Jej sukces miał dla polskiego sportu dodatkowe znaczenie. Było to jedyne złoto reprezentacji Polski podczas igrzysk w Paryżu.
Rok później pokazała, że olimpijski triumf nie był ostatnim wielkim osiągnięciem. W Seulu po raz trzeci została mistrzynią świata i poprawiła rekord świata do wspomnianych 6,03 s.
Rekord Mirosław wydawał się kosmiczny
Przez lata to właśnie Mirosław wyznaczała kolejne bariery w kobiecej wspinaczce na czas. Latem 2026 roku nastąpiła jednak symboliczna zmiana warty.
Podczas lipcowych zawodów World Climbing Series w Krakowie Amerykanka Emma Hunt osiągnęła 5,99 s. Jako pierwsza kobieta w historii pokonała 15-metrową ścianę w czasie poniżej sześciu sekund i odebrała Mirosław rekord świata.
Co ciekawe, właśnie w Krakowie Mirosław pokazała, że wciąż znajduje się bardzo blisko swojego najlepszego poziomu. W kolejnych biegach uzyskała 6,25, 6,14 i 6,04 s – wynik zaledwie o jedną setną sekundy gorszy od jej rekordu życiowego. Ostatecznie zajęła czwarte miejsce po falstarcie w walce o podium.
Wynik 6,04 s pokazuje jednak coś znacznie ważniejszego przed ostatnimi zawodami: Mirosław nie żegna się ze sportem jako zawodniczka, która najlepsze czasy ma dawno za sobą.
Odchodzi, wciąż będąc w stanie walczyć z najlepszymi.
Mirosław odchodzi na własnych zasadach
Właśnie taki sposób zakończenia kariery zaplanowała.
– Od dawna widziałam, w jaki sposób chcę odejść ze świata sportu – na topie, na moich warunkach, po prostu po swojemu – mówiła, ogłaszając swoją decyzję.
Mirosław zaznaczała jednocześnie, że informacja o końcu kariery nie zmienia jej podejścia do ostatniego sezonu. Do momentu ostatniego startu nadal jest zawodniczką i nadal chce wygrywać.
To ważne, bo w jej przypadku trudno mówić o sportowej rundzie honorowej. Ostatnie wyniki pokazują, że wciąż może walczyć o najważniejsze trofea.
Mirosław osiągnęła w swojej konkurencji praktycznie wszystko. Została mistrzynią olimpijską, trzykrotną mistrzynią świata i dwukrotną mistrzynią Europy. Przez lata była także punktem odniesienia dla całej dyscypliny.
Sama światowa federacja, informując o jej decyzji, określiła ją jako jedną z zawodniczek, które fundamentalnie zmieniły wspinaczkę na czas i przesunęły granice tego, co uważano w niej za możliwe.
Co Aleksandra Mirosław będzie robiła po zakończeniu kariery?
Ostatnie zawody nie będą jednak oznaczały pożegnania Mirosław ze sportem.
Jan Peńsko, menedżer mistrzyni olimpijskiej, zdradza w rozmowie z Salon24.pl, że nie należy spodziewać się jej w roli trenerki. Mirosław ma inny pomysł na wykorzystanie ogromnego doświadczenia zebranego podczas kariery.
– Na pewno zostaje przy sporcie, ale nie jako trener. Bardziej jako mentor. Chciałaby przekazać swoją wiedzę kolejnym zawodnikom – mówi Salon24.pl Peńsko.
Jego zdaniem wartość tego doświadczenia wykracza daleko poza samą technikę pokonywania ściany.
– W światowej wspinaczce jest uznawana za kogoś, kto sprofesjonalizował dyscyplinę. Jej wiedza w tej kwestii może bardzo pomóc wielu zawodnikom, klubom i związkom w Polsce – dodaje menedżer.
To może być drugi, zupełnie inny etap jej sportowej historii. Przez lata Mirosław budowała wraz ze swoim sztabem model przygotowań, który pozwolił jej nie tylko wejść na światowy szczyt, ale utrzymywać się na nim przez kolejne sezony. Teraz tę wiedzę może przekazywać następnym zawodnikom.
Ostatni start Aleksandry Mirosław. „Jest gotowa”
Najpierw jednak pozostaje ostatnie zadanie.
I pojawia się pytanie, które przed pożegnalnymi zawodami narzuca się samo: na co jeszcze stać Aleksandrę Mirosław?
Mistrzostwo Europy byłoby wymarzonym zakończeniem wielkiej kariery. Nad rywalizacją unosi się jednak również wynik Emmy Hunt – 5,99 s. Jeszcze niedawno zejście kobiety poniżej sześciu sekund wydawało się granicą niemal nieosiągalną.
Czy podczas ostatniego startu Mirosław jest gotowa zaatakować także ten wynik?
Jej menedżer nie składa wielkich deklaracji. Zapewnia jednak, że przygotowania przebiegły dokładnie tak, jak zakładał sztab.
– Jest gotowa, przygotowania poszły zgodnie z planem. Teraz chce po prostu stanąć na starcie i robić swoje. To dla niej wyjątkowe mistrzostwa Europy, ale podchodzi do nich tak jak do każdych innych zawodów – mówi Salon24.pl Jan Peńsko.
Rozmawiał Mateusz Pacak
Aleksandra Mirosław kończy karierę, fot. Aleksandra Mirosław/Facebook



Komentarze
Pokaż komentarze (3)