że w tym zabawnym, wujkowym powiedzeniu, jest bardzo wiele prawdy.
dzieci mojej siostry nazywały mnie CiotkąTerror, co mnie dosyć cieszyło. Tak się bowiem składa, że nie należę do kobiet, które uwielbiają całować dzidziusie po pupce i świergotać, jak skowronek w trzeciej fazie orgazmu, na chwilę przed śmiertelnym zejściem z rozkoszy. Nie jestem też w stanie oddać dzidziusiowi pierwszeństwa
do łóżka przed mężem, co jak sądzę ucieszyłoby wielu świeżych tatusiów,
którzy muszą czekać na chwile intymne ze swoją kobietą, drzemiąc nad gazetą ,
albo na kanapie przed telewizorem. Uważam też, że małym dzieciom nie warto
w ogóle tłumaczyć, że bicie i gryzienie mamusi jest bolesne i nieprzyjemne. Niektóre małe dzieci strasznie lubią gryźć i bić mamusi po buzi. Sama byłam świadkiem sceny, gdy taki słodki maluch okładał swą rodzicielkę, a ona cierpliwie i płaczliwie próbowała mu tłumaczyć, że synuś źle postępuje, odezwawszy się w te słowa:
i WyrodnąMatką, która jest egoistką, bo potrafi zeżreć swoje ciastko. Kiedy każda kochająca matka, oddałaby ciastko bez szemrania, skoro przecież dziecko chce jeszcze jej ciastko, oprócz swojego. Taki zdrowy egoizm jest konieczny, tym bardziej, kiedy się wychowuje dziecko, które będzie facetem. Zgodzą się tu ze mną
na pewno wszystkie te kobiety, które mają tego pecha, że dały się omotać takiemu kolesiowi, którego matka kochała za bardzo, nazwijmy to tak. Kto pamięta film "Ballada o Januszku " , już wie, o czym mówię. Nie ma się co łudzić, że matki facetów lejących swoje żony, są tak zupełnie bez winy. Oni po prostu nie są nauczeni tego, że jakaś kobieta nie chce oddać swojego ciastka.
w przestrzeganiu przykazania, w którym mowa o tym, aby nie pożądać rzeczy,
które nie należą do nas. Tak się jednak składa, że niektóre babcie, latające
do kościoła i próbujące nam objawiać jego nauki, o tym przykazaniu w obecności wnuków zapominają. Widocznie w pewnym wieku i sprzyjających okolicznościach, następuje kompletna PomrocznośćJasna, zamiast ŁaskOświecenia. Pozostaje mi jedynie modlitwa, aby mnie się to nie przytrafiło, kiedy już sama zostanę babcią.
A Wróżka przepowiedziała mi dwoje wnucząt!
w wychowywaniu dziecka, pisać jakąś tam literaturę , a także coś niecoś zarobić.
A kto raz kiedyś pracował za granicą, wie o tym dobrze, że na temat tej pracy
i bajecznych zarobków, w tak zwanych Ojro, w naszym OjczystymKraju krążą niestworzone historie. I tak stajemy się nagle, dla bliższej i dalszej rodziny,
bogatymi krewnymi, którzy mają forsy, jak lodu. Podsycają takie plotki inni krewni,
też żyjący w Dojczlandzie. Jest to taki typ krewniaka, który przez wrodzoną, lub nabytą zarozumiałość swoją, lubi być postrzegany jako szczodry krewniak zagraniczny.
Taka DobraCiociaOdPaczekzDojczlandu, albo jak też niektórzy mówią, z Rajchu.
I chociaż w naszej Ojczyźnie, od dawna już nie przymierającej głodem, pobudowano tysiące sklepów, w których jest dla nas wszystko w sam raz, DobraCiociaEmerytka,
z uporem maniaka posyła tony czekolad i innego badziewia,z którym nie wiadomo co dalej począć. Nikt z obdarowywanych krewniaków nawet się nie domyśla,
że taka DobraCiocia żyje w Dojczlandzie poniżej średniej krajowej, nazwijmy to tak.
A ponieważ MatkaPolka i jej szanowny małżonek oboje zarobkują i mają aż dwa samochody, jest jasne jak słońce, że są te ich zarobki oszałamiające.
o konflikt międzynarodowy. Cała rodzinna opinia publiczna oczekuje w te pędy,
że będziemy wspierać finansowo swoich rodzicieli, w nieustającej potrzebie będących, z racji marnych emeryturek. I przygnębionych wielce, brakiem sprzętów wszelakich. Jasne jest dla owej opinii publicznej, że to właśnie MatkaPolka będzie spełniać ten szlachetny obowiązek, choć dajmy na to, ma jeszcze jakieś rodzeństwo. Rodzeństwo bowiem, zarobkuje w złotówkach. A stosunek Ojro do złotego jest nieporównywalny, o czym nie muszę się tu rozpisywać.
W tym momencie następuje coś na kształt WojnyNiepodległościowej. A ciężko się walczy o Niepodległość, gdy opinia publiczna próbuje pozbawić nas Czci i Honoru, nazwijmy to tak. Każdy, kto choć raz brał udział w takiej wojnie, wie dobrze, że łatwo nie jest, ale zawsze, jak wiadomo, może być gorzej.
w liczbie pojedynczej, a rodzicieli niebogatych. Jak już bowiem wspominałam, prawdziwe międzynarodowe konflikty wybuchają wtedy, gdy jest o co walczyć, nazwijmy to tak. Nawiążę tu znowu do zagadnienia, zwanego Logiką.
Dla tak zwanych DzieciOjczyźnianych logiczne jest bowiem, że jakiekolwiek spadki
i darowizny po świętej pamięci, albo co gorsza, pozostających jeszcze w dobrym zdrowiu rodzicielach, należą się właśnie im. DzieciomZagranicznym nic się
nie należy, bo już żyją w tym swoim Rajchu i pieniędzmi wypychają materace.
Dlatego właśnie DzieciOjczyźniane będą prowadziły swą ŚwiętąWojnę,
na ten przykład o szafę po prababci. W zapalczywości swojej , będzie ta wojna przechodziła z DzieciOjczyźnianych na ich własne dzieci, a z dzieci na wnuki. SzafaPoPrababci będzie już prawdziwym SymbolemRozpadu, do czasu
gdy z ciężkim westchnieniem sama się rozpadnie. Amen.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)