Zdarza się niektórym tak zwane Zgnuśnienie. Siedzi taki Obywatel na fotelu przed telewizorem, czy też wbity w Kobaltowe Okienko i jedyne, co się jemu jeszcze porusza, to palce prawej ręki, pilotem czy inną myszą zajęte. Wzrok u takowego Obywatela, jak Tępy Ból z pewnej reklamy zaś występuje i jak raz, ból zębów może się człowiekowi na takowy widok przytrafić. Względem zaś, że nie lubię ja mieć żadnych bólów, w Karawan wsiadam i tak zwane Kino Drogi uskuteczniać wolę, co ciekawsze od telewizora bywa, że o Kobaltowym Okienku ja nie wspomnę.
Tak się zatem i złożyło, ze w mieście Łodzi ja wylądowałam, gdzie kumpela moja, Seksowna Łodzianka zamieszkuje, co na jej widok i Skandaliczni Rycerze za łby się biorą, o etykietach wszelakich zapominając. Także samo i Artystę ja odwiedzić chciałam, co względem paskudnego działania na podświadomość jego przez fontannę miejską, malunki gołych bab on w twórczym szale uskutecznia. Takowe towarzystwo, co pod wpływem podświadomościowego działania wagin fontannianych się znajduje, Kuli najbardziej jest odpowiadające, względem owej Kuli charakteru rozczochrania, że o myślach niepoukładanych ja nie wspomnę. Nie lubię ja bowiem zbytniego porządku, gdyż jak wiadomo z literatury, tak zwany Artystyczny Nieład utalentowanych twórców charakteryzuje, a sztywniaków w kostnicach pooglądać można i nie ma w tym żadnej poezji, że o atrakcjach życiowych ja nie wspomnę. Jak raz, na atrakcje jakoweś długo czekać ja nie musiałam, bo pierwsza od razu mnie w uszach dzwonić zaczęła, w charakterze tramwaju, co Karawan jemu w tak zwaną Paradę się wpakował, sztywnych zasad łódzkich tramwajów nie przestrzegając. Tak mnie sztywniak tramwaj z równowagi wyprowadził, że trzy talerze żurku z kiełbasą ja kumpeli mojej wyżreć musiałam, dziatwę jej niewinną strawy pozbawiając. Tak pokrzepiona w lodówce i napój chmielowy ja znalazłam i na uspokojenie także samo i z napojów lodówkę opróżniłam. Natenczas prawdę objawioną ja zaś ogłosiłam, że u Artysty jeszcze i lodówka będzie i czas jest najwyższy, aby pod pozorem Aktu Kulistego malowania, także samo i Artystę z nadmiaru dóbr wszelakich odciążyć. Jak bowiem wiadomo z literatury, każden Artysta by sztukę tworzyć wielkiego formatu, pościć powinien i tak zwany Ascetytyzm uskuteczniać.
Tak to, wieczorową porą, dwie Ewy Kusicielki do Artysty zawitały i tak zwane pejzaże i perspektywy przed oczami Artysty malując, na ciasteczka się połakomiły, co cukrem pudrem artystycznie były obsypane. Jak zaś wiadomo cukier krzepy dodaje, a taka Kula w tym względzie jeszcze i na pomysły geniusza godne wpada. Tak ja za siekierkę złapawszy, co koło kominka leżała, sił nadmiar rozładować zapragnęłam i akcję w temacie Siekierezada uskuteczniłam, co atmosferą gorącą poskutkować musiało i jak raz, Artysta napoje chmielowe na rzecz takiej Kuli utracić musiał. Względem zaś Siekierezady wyczerpujących skutków, jeszcze i pierożki, kołdunami zwane, ja w garncu odkryłam i także samo skonsumowałam, nadzieje wielkie na owego postępku, tak zwaną niewykrywalność sobie snując, względem romantyki przy kominku panującej, a także samo i rozmów w tematach kulturalnych. Nadzieja jednakowoż, krótki żywot posiada, względem na ten przykład kominkowej romantyki. Jak raz bowiem, zapragnął Artysta, kumpeli mojej zmysły nakarmić i w stronę garnca się skierował. . . Tak to, upiorna prawda w temacie Żarłocznych Kulistych Bytów na jaw wyszła, zasłabnięciem Artysty skutkująca, że o konsekwencjach dla takiej Kuli ja nie wspomnę, albowiem...
c. d. n.


Komentarze
Pokaż komentarze (35)