Zapewne niewielu wyborców i miłośników Platformy Obywatelskiej wie, że ich nadzieja i gwiazda, Sebastian Karpiniuk występuje cyklicznie w Telewizji „Trwam”, przypisywanej wrażemu redemptoryście, ojcu Rydzykowi.
Pewnie w szeregach PO długo trwał casting na kandydata, do tej trudnej misji, który byłby wystarczająco gibki i zdolny do takiej metamorfozy i hipokryzji.
Radzę wszystkim „młodym, dobrze wykształconym z dużych miast”obejrzeć swego idola w tej nowej roli.
On tam siedzi na baczność w postawie radzieckiego radiotelegrafisty, nie uśmiecha się cynicznie, nie gestykuluje.
On nawołuje do dialogu, obiektywności, zwalczania w sobie chęci odwetu. Czyni to zapewne pod działaniem jakiejś tajemnej mikstury lub samego Ducha Świętego, jak swego czasu Józef Oleksy na Jasnej Górze - czy ktoś jeszcze pamięta?
Przypomniała mi się moja odległa młodość, kiedy to czasami po lekcjach chodziłem z kolegami do taniej spelunki przy ul. Krakowskiej w Częstochowie, na piwo kuflowe.
Jakimś dziwnym trafem niemal zawsze można było tam nabyć ten bardzo deficytowy wówczas towar.
Stałym bywalcem był tam pewien młody człowiek.
On nie miał nigdy pieniędzy, ale za kufel piwa i by przypodobać się miejscowym żulom, na ich życzenie fikał na zabłoconej posadzce fikołki. Po dobrze wypełnionym zadaniu mógł usiąść z nimi przy jednym stole, wypić i zakąsić.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)