Popadam w kompleksy. Własnie kończę czytanie raportu Antoniego Maciarewicza. Ciężko mi to idzie. Połowa tekstu to aneksy, a czytanie wymaga dość sporej koncentracjii.
W międzyczasie o raporcie przetacza się burzliwa dyskusja.
Najwybitniejsi Polacy wciągnęli ten tekst do swoich umysłów niczym jakieś przemysłowe odkurzacze. To chyba jacyś nadludzie. Wałęsa, Szmajdziński, Zemke, Komorowski przyswoili sobie jego treść już pokilkunastu minutach od publikacji. Ja z narastającym niezadowoleniem z siebie męczyłem się dalej. I nagle jak grom z jasnego nieba buchnęła wiadomość o tym, że w sondażu na ten temat wypowiedział sie już cały naród (oprócz mnie jednego). Oczywiście wiekszość jest krytyczna co do jego zawartości.
Rzucę to czytanie i nie dobrnę już chyba do końca.
Kiedy zdałem sobie sprawę, że I-wsza dziennikarka RP Janina Paradowska treść tej benedyktyńskiej pracy dużego zespołu komisji weryfikacyjnej znała jeszcze przed jej powołaniem złozyłem broń definitywnie.
To przeciez nie ma sensu. Pani Janina i reszta tych, którzy zawsze wiedzą szybciej i lepiej niż inni z wrodzoną obiektywnością wyłuszczą mi przecież co należy mysleć o raporcie, Antonim Maciarewiczu i braciach Kaczyńskich.
Dziękuję z góry chwaląc Najwyższego, że mamy takich wyjątkowych ludzi na których od lat zawsze można liczyć.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)