Przez 30 lat ten działacz żydowski znany z niechęci do Polaków szantażował rządy wielu krajów. Jego pazerność miała świadczyć o wielkiej trosce o ocalałych z holokaustu pobratymców.Tak na prawdę z funduszu WJC ten brookliński żyd płacił za zakupy swojej żony czy ubezpieczenie zdrowotne syna. Jak na razie zarzuty defraudacji szacuje się na sumę od kilkuset tysięcy dopółtora miliona dolarów.
Jest to wielki wstyd i hańba. Rację miał inny (uczciwy i prawy) żyd prof. Norman Filkenstein pisząc w książce "Przedsiębiorstwo holokaust", że WJC i inne organizacje roszczeniowe to cyniczni złodzieje żerujący na tragedii własnego narodu.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)