Kiedy jakiś nastolatek czy dajmy na to nastolatka targnie się na swoje życie to z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że przyczyną są albo kłopoty sercowe, problemy w nauce lub konflikt z rodzicami. Jeżeli jakiś biznesmen w obawie przed aresztowaniem czmychnie za granicę to należy przypuszczać, że ma co nieco na sumieniu. A co powinien podpowiadać rozsądek jeżeli znana kobieta biznesu, ex-minister i ex-komunistka strzela sobie w pierś wykorzystując nieuwagę funkcjonariuszy dokonujących rewizji w jej mieszkaniu i mających ją aresztować?
Tu rozum podpowiada, że perspektywa pójścia za kratki za przekręty, hańba i kompromitacja są taką nieznośną perspektywą, że lepiej odejść pociągając za spust.
Co przeciętnie inteligentny obywatel ma sobie pomyśleć na wieść o tym, że znany polityk i ulubieniec lewackich salonów protestuje przeciwko obowiązkowi pisemnego stwierdzenia, że nie donosił i nie był kapusiem komunistycznej bezpieki? Otóż ma prawo podejrzewać takiego delikwenta o to, że musi być coś na rzeczy.
Szczególnie dociekliwy obserwator życia politycznego w Polsce może sobie przypomnieć rok 1992, kiedy to Antoni Maciarewicz podobno po długich namysłach zrezygnował z umieszczenia na liście konfidentów „wielkiego” polityka i profesora z powodu skąpego materiału istniejącego tylko na mikrofilmie. Do rozwiązania WSI wspomniany profesor do woli składał oświadczenia zapewniające o swojej kryształowej przeszłości. Coś jednak takiego się stało w jego i wielu innych tęgich umysłach, że tym razem, kiedy archiwa WSI nie są już strzeżone przez zaufanych ludzi Kiszczaka, ludzie ci panicznie unikają ponownego zapewnienia o tym, że nie ześwinili się w czasach komuny.
Dzisiaj rozsądek i zdrowy rozum należy odłożyć do lamusa.
Każda szkolna tragedia będzie od tej pory pokłosiem nieludzkiej polityki Romana Girtycha.
Znikający za granicą przekręciarze mogą liczyć na litość i wyrozumiałość elit, które zręcznymi manipulacjami przedzierzgną ich w opozycjonistów. Każda samobójcza śmierć podejrzanego o przestępstwo będzie czczona przez parlament minutą ciszy, a nad grobem piękną mowę potępiającą reżim wygłosi niezastąpiony Kazimierz Kutz.
Najnowszy koncert antylustracyjny sB-mol na chór i orkiestrę skromnego twórcy Adama M. rozpoczęła partią solową Pani Ewa Milewicz. Po niej usłyszeliśmy profesjonalny chór mieszany śpiewający tak donośnie, że nikt naprawdę wrażliwy nie mógł pozostać obojętny. Obecnie trwa aria złotoustego Bronisława G. słyszana w całej Europie. Ten śpiew uzmysłowił światu, że gdzieś na rubieżach eurosojuza panoszy się okrutny bolszewicko-faszystowski reżim mający za nic autorytety i prawa człowieka. Ze wzruszeniem mogliśmy oglądać w parlamencie europejskim peany na cześć prześladowanego profesora z Polski i głosy oburzenia na łamiący prawa człowieka polski rząd. Najbardziej jednak poruszył mnie występ pewnego geja parlamentarzysty, który ze łzami w oczach zwrócił się do prześladowanych polskich homoseksualistów-„Jesteśmy z wami”.
Przez ostatnie 20 lat jak sprawdziłem, do Rzecznika Praw Obywatelskich RP wpłynęły cztery skargi mniejszości seksualnych dotyczące dyskryminacji. W ilości spraw biją gejów na głowę pszczelarze, działkowcy i hodowcy gołębi.
Póki co koncert twa, a dyrygent ciągle skromnie pozostaje w cieniu. Jak go z tego cienia wydobyć i uzmysłowić mu, że wiemy czyje to dzieło i jak wielkie jest nasze dla niego uznanie?
Może zacznijmy skandować „Autor!!! Autor!!! Autor!!!
A tak na marginesie to sądzę, że należy z optymizmem patrzeć w przyszłość. Po odzyskaniu niepodległości w 1918r. cieszyliśmy się nią prawie dwadzieścia jeden lat by następnie na pół wieku paść łupem Niemców i Rosji Radzieckiej. Teraz mniej więcej po podobnym okresie wolności jakże inna czeka nas perspektywa. Tym razem bez zbrojnej walki i zupełnie dobrowolnie, znieczuleni koncertami rozmaitych obcych wirtuozów pozbędziemy się tego o co walczyli nasi przodkowie.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)