Kamień z serca spadł mi kiedy dowiedziałem się o powstaniu Ruchu na Rzecz Demokracji. Kiedy spadł ten kamień, ściśnięty do tej pory lękiem o zagrożoną w ojczyźnie mej demokrację mięsień zaczął żywiej bić. Zwłaszcza na widok nazwisk widniejących pod deklaracją założycielską.
Mieliśmy już FJN i PRON, których cele w wielu punktach były zbieżne, a w kilku wręcz identyczne z tą nową cenną inicjatywą.
Męczy mnie ciekawość jakie nazwiska znajdują sie na liście założycieli oprócz tych kilkunastu wymienionych.
Na ten przykład czy w ślad za mecenasem Widackim akces do stowarzyszenia złożyli
Panowie Herszman, Cimerman, Minchberg oraz żona "Baraniny" Krystyna Barańska z fundacji "Bezpieczna słuzba"?
Czy do "Alka", "Musta", "Carexa" dołączy Jerzy Jaskiernia ps "Prym"?, który sekretarzował w słynnym PRON-ie?
W każdym bądź razie popieram tą cenną i potrzebną inicjatywę z jedną może mało istotną uwagą.
Mogą się znaleźć złośliwcy, którzy RDR (Ruch na Rzecz Demokracji) zwać bedą
RDR(Rozpaczliwie na Ratunek Donosicielom).
Nie ma co trzeba zmienić nazwę.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)