O tym jak wygląda szara rzeczywistość życia Palestyńczyków na terenach okupowanych przez Izrael nie przeczytamy w gazetach i nie zobaczymy tego w telewizji. Temat to mało frapujący i raczej medialnie mało atrakcyjny. Póki coś lub ktoś nie wyleci w powietrze dziennikarze szukają innych bardziej nośnych tematów.
Nawet Irak gdzie trup ściele się gęsto tak już wszystkim spowszedniał, że „dobry news” to taki, w którym ginie jednorazowo przynajmniej 50 osób. Mniejsze liczby zabitych przestały już robić jakiekolwiek wrażenie. Kogo więc może obchodzić powszedni dzień jakiegoś anonimowego Palestyńczyka?
Kiedy wstaje nowy dzień, Palestyńczycy mieszkający na terenach bezprawnie okupowanych przez Izrael rozpoczynają swą pełną trudności i upokorzeń codzienną beznadziejną egzystencję.
Wystarczy rozejrzeć się dookoła aby poczuć się małym, bezradnym i zewsząd osaczonym stworzeniem.
Na wyżynach i w najbardziej strategicznie dogodnych miejscach wznoszą się białe twierdze, z których spozierają w dół na prymitywny motłoch panowie rasy wyższej, czyli izraelscy osadnicy. Osiedla dla nich wzniesione są tak samo nielegalne jak i cała okupacja, ale kto by się tam przejmował jakimiś rezolucjami ONZ.
Skoro są nielegalne osiedla to siłą rzeczy musiały powstać prowadzące do nich specjalne nielegalne drogi ( tylko dla żydów). Te drogi to majstersztyk techniki. Obudowane wzdłuż różnymi betonowymi zaporami, z własną łącznością oraz drutem kolczastym pod napięciem na całej długości. Ruch na nich jest niewielki gdyż osiedla są niemal całkowicie samowystarczalne. Pech chciał, że te drogi pod specjalnym nadzorem w wielu miejscach przecinają lokalne drogi Palestyńczyków. Jeżeli system łączności otrzyma informację, że jakiś osadnik ma zamiar przemieścić się np. z osiedla A do osiedla B zamykane są wszystkie palestyńskie drogi krzyżujące się z arterią „panów”.
Czasami, aby przebyć kilka kilometrów lub by dostać się na drugą stronę do własnego gaju oliwnego trzeba czekać cierpliwie kilka, a nawet kilkanaście godzin. Ci, którzy mają coś bardzo ważnego do załatwienia ustawiają się w kolejkach już nocą. Mamy XXI wiek i politykę apartheidu w czystej postaci.
Latające nad głowami helikoptery, snajperzy gotowi do strzału i częste rajdy wojsk izraelskich to dopełnienie sielskiego życia palestyńskiej ludności. Organizacja „Lekarze bez granic” prowadzi akcję pomocy psychologicznej miejscowym dzieciom i młodzieży. Bezsenność, ciągły lęk, depresja, lunatyzm to schorzenia nie występujące nigdzie na świecie w tak niespotykanej skali.
Przeprowadzenie takich badań w Czeczenii mogłoby przynieść chyba podobne rezultaty.
Ostatnie wybory w autonomii palestyńskiej wygrał Hamas. Ugrupowanie to uważane jest przez świat zachodni za organizację terrorystyczną i znajduje się oczywiście na odpowiedniej liście. Mimo demokratycznego mandatu, jaki uzyskał Hamas w wyborach, władze Izraela nie wykluczały od samego początku fizycznej likwidacji przywódców zwycięskiej partii co dzisiaj czynią. Media zaś przedstawiają wybór Palestyńczyków jako opowiedzenie się po stronie terroryzmu.
Czy tak wygląda prawda o tych wyborach?
Hamas zwyciężył pod hasłami walki z nieudolnością władz, wszechpotężną korupcją i izraelską agenturą jaka toczyła od wielu już lat do niedawna główną partię Al Fatah.
Świat demokratyczny oburzał się na możliwość wyboru premiera palestyńskiego rządu ze zwycięskiego ugrupowania. Zewsząd padały głosy potępiające taki pomysł. Jak można wpuścić na europejskie i amerykańskie salony polityków utożsamianych z terroryzmem?
Politycy w obronie demokratycznych wartości, etyki i elementarnej przyzwoitości nigdy nie dopuścili i nie dopuszczą ludzi, którzy mają na rękach krew niewinnych ludzi do swobodnego działania na arenie międzynarodowej.
Wolny wybór narodu palestyńskiego musi mieć jeszcze akceptację okupanta. Cóż z tego, że mają demokrację skoro w przypadku nietrafnego wytypowania władz, miłujący pokój Izrael może im w każdej chwili odstrzelić źle wybranych przywódców? Nie ma, co się jednak oburzać. Świat nie chce polityków terrorystów.
Jerozolima
Jest upalny dzień 22 lipca 1946 roku. W pewnym momencie miastem wstrząsa potężna eksplozja. W powietrze wylatuje hotel King David. Ginie 91 osób, a 45 zostaje rannych. Za zamach jest odpowiedzialna żydowska tajna organizacja terrorystyczna Irgun Cwai Leumi zwana Ecel. Na jej czele stoi bohater narodowy Izraela, bojownik o państwo Izrael Menachem Begin.
Urodzony w Polsce „bohater” Mieczysław Biegun w obliczu wojny w 1939 roku czmychnął z Warszawy do Wilna. Wyciągnięty przez gen. Andersa z więzienia NKWD, wstąpił do polskiej armii, z której zdezerterował w 1943 roku właśnie w Palestynie.
Jak wiadomo cel uświęca środki. W walce o własne państwo naród żydowski usprawiedliwiał takie metody jak mordowanie niewinnych ludzi. Lista zbrodni terrorystycznych bojówek Menachema Begina (premier Izraela w latach 1977-1983) jest długa i krwawa. Wysadzenie hotelu King David to jednak sztandarowa akcja kierowanej przez Begina organizacji Ecel.
Deir Jassin to zwykła palestyńska wioska w pobliżu Jerozolimy.
9 kwietnia 1948 wkracza do niej żydowska grupa terrorystyczna Lahomei Herut Israel (Bojownicy o Wolność Izraela) zwana Lehi lub bandą Sterna. Grupą tą dowodzi niejaki Icchak Isernicki (pseudonim Szamir) późniejszy premier Izraela w latach 1983-84 i 1986-92. Wymordowanych zostaje 254 kobiet, mężczyzn i dzieci.
Zbrodnie tajnej terrorystycznej organizacji tego późniejszego męża stanu to również długa lista. Nie ustępuje ona w niczym bojówkom Begina. W wielu akcjach zresztą obaj późniejsi „wybitni” politycy światowego formatu i bywalcy salonów uczestniczyli ręka w rękę. Nie wspomnę tu już „zasług” słynnego premiera Izraela, Ariela Szarona i roli jaka odegrał w masakrach w Sabrze i Szatili.
Dzisiaj tacy ludzie jak Begin czy Szamir czczeni są w Izraelu jako bohaterowie narodowi. Jako ci, którzy wywalczyli niepodległe państwo. Uczą się o nich dzieci z podręczników historii. Nie przeszkadza to oczywiście Izraelowi piętnować na każdym kroku każdego przejawu terroryzmu z wyjątkiem tego własnego, państwowego.
Choć metody stosowane przez izraelskich „bohaterów” stosowane w walce o uzyskanie państwowości niewiele różniły się od tych, jakimi posługują się Palestyńczycy to cały demokratyczny świat traktował przywódców Izraela i byłych terrorystów jak pełnoprawnych uczestników życia politycznego. Wszelka krytyka polityki izraelskiej była i jest natychmiast uważana jako akt antysemityzmu.
Poniżane i eksterminowane narody takie jak Palestyńczycy i Czeczeni posługują się terroryzmem. Nikt o zdrowych zmysłach nie pochwala takich metod. Trudno jednak pogodzić się z obojętnością, cynizmem i stronniczością możnych tego świata.
Zarówno u ludzi jak i zwierząt występuje pewien typ agresji polegający na atakowaniu tylko z tego powodu, że za plecami znajduje się już tylko ściana i nie ma drogi odwrotu.
Czasami nawet najkrwawsze akty terroru są nie tylko okrutnymi zbrodniami na niewinnych, ale również rozpaczliwym wołaniem o pomoc, ratunek i beznadziejnym krzykiem bezsilności upodlonych.Gdyby nie te krwawe akty desperacji, w których giną niewinni ludzie nikt by już nie pamiętał, że istnieją gdzieś na świecie dumne narody, które podejmują beznadziejną walkę o przetrwanie i godność.


Komentarze
Pokaż komentarze