„W świetle dostępnych dokumentów nie podlega wątpliwości fakt świadomej tajnej współpracy ks. Stanisława Wielgusa ze Służbą Wywiadu w latach 1973-1978.”
Tak brzmiał komunikat Rzecznika Praw Obywatelskich po spotkaniu z badaczami dokumentów hierarchy znajdujących się w IPN. To wystarczyło. Żadnych wątpliwości, moralnych rozterek, prób analiz ówczesnych uwarunkowań.
Wyrok niemal jednogłośny. Taka osoba nie może uchodzić za autorytet mimo bogatego dorobku naukowego. Niespotykana nagonka medialna zakończona pełnym sukcesem.
Duchowny nie należał nigdy do ulubieńców salonu więc sam jest sobie winien.
Mimo wszystko uważam, że fakt współpracy w oczywisty sposób dyskredytuje biskupa.
A teraz garść tytułów prasowych:
„Ksiądz Wielgus był cennym agentem”
„Abp Wielgus pracował dla najgroźniejszych esbeków”
„S.Wielgus był wieloletnim, gorliwym sługą SB”
„Arcybiskup Wielgus świadomie współpracował z SB”
„Stanisław Wielgus donosił”
Teczka salonowca Ryszarda Kapuścińskiego jest o wiele bardziej jednoznaczna. Świadoma i tajna współpraca nie podlega dyskusji. Zachowały się nawet donosy zwane „raportami” i „charakterystykami”. Jest udokumentowany fakt przyjmowania pieniędzy.
A jak w przypadku TW „Vera Cruz” „Poeta” reagują media?
"Nie ma żadnych wątpliwości, co do uczciwości Kapuścińskiego"
"Bez współpracy nie byłoby Ryszarda Kapuścińskiego"
"Rząd bliźniaków jest coraz bardziej zdenerwowany i gotowy na wszystko"
„Lustracja grozi zbrukaniem wszystkiego"
"Najnowsza, wybitna ofiara polowania na czarownice, rozpętanego przez polski rząd"
Brawo „profesjonalni” dziennikarze..
Brawo salon.
Tak właśnie broni się swoich.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)