Poniżający sposób zatrzymania przez CBA wpływowego kardiochirurga i transplantologa. Karygodne wypowiedzi ministra Ziobro na konferencji prasowej. Niesprawiedliwy osąd jeszcze przed wyrokiem sądu. Kryptonim „Mengele” nadany przez służby specjalne świadczący o odradzaniu się faszyzmu pod rządami PiS-u. Tłumy wdzięcznych pacjentów i autorytety, którzy tak jak w sprawie dyrygenta Kroloppa czy psychologa Samsona gotowe są walczyć o godność poniżonych. Na koniec Gazeta Wyborcza, a w ślad za nią TVN, Polsat i inni satelici obwieszczają upadek transplantologii licząc jednocześnie ofiary, które z winy Kamińskiego i Ziobry nie doczekały się przeszczepu. Oto pokrótce skutki zatrzymania Mirosława G.
Co jest aferą a co nie, kogo można potępić i skazać jeszcze przed prawomocnym wyrokiem sądu decyduje przecież ciągle to samo środowisko.
Na początku 2002 roku wybuchła w Polsce afera „łowców skór”. Po artykule w GW rozpętała się histeria. Lekarze i sanitariusze zakuwani w kajdanki. Tak wrażliwe dzisiaj media zgodnie z obowiązująca linią codziennie epatują czytelników i widzów nowymi szczegółami zbrodni.
Czytamy i słyszymy o lekarzach pogotowia ratunkowego w Łodzi, którzy nazywani są i to nie na wewnętrzny użytek służb „Aniołami śmierci”, „Mengele”, „Doktor Potasik”, „Skórołapka”. Profesor Zoll nie poręczył swoim „autorytetem” za któregoś z zaszczutych lekarzy.
Ludzie w całej Polsce panicznie boją się wzywać pogotowie lecz nikt nie liczy ofiar nagonki wywołanej przez dziennikarzy Gazety Wyborczej. Tak liczne dzisiaj głosy obrońców Mirosława G. i jednoczesne potępienie CBA i ministra Ziobry różni jednak te dwie sprawy.
Wówczas nieśmiało zaprotestowała wbrew obowiązującej linii jedynie Pani Grażyna Ciechomska w swoim artykule „Siewcy nienawiści” w Gazecie Lekarskiej”
Oto fragment”
„ Zbiorowa histeria rozpoczęła się, gdy w jednej z wielkonakładowych gazet napisano, że lekarze być może zabijali dla zysku [autorowi chodzi o artykuł Tomasza Patory i Marcina Stelmasiaka "Łowcy skór", "Gazeta Wyborcza" z 23 stycznia 2002 r. - przypis redakcji "GW"]. Zaraz potem w Łodzi ludzie zaatakowali kamieniami karetkę pogotowia ratunkowego, w Warszawie pobili jej pracowników, w innej miejscowości załogę ambulansu obrzucili wyzwiskami i obelgami. Ten, kto wywołał histerię, nie przeprosił. Żąda dla siebie nadzwyczajnego prawa do nieodpowiedzialności. Prokuratorzy nikogo nie oskarżyli o morderstwo. Nie mają dowodów na to, że zgony były przyspieszane. Nie pospieszyły z pomocą obrażanym kolegom autorytety i często zajęci sobą luminarze polskiej medycyny. Histeryczny kontredans ku uciesze gawiedzi trwa. (...)”
Autorytety jak widać mamy tak świetnie wyszkolone , że reagują tylko na wyraźna komendę tresera lub skinienie przewodnika stada.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)