Historia nigdy nie była obiektywna w ocenie wydarzeń czy znaczących postaci danej epoki. Ostatnio często zastanawiam się jak obejdzie się ze współczesnymi nam politykami i autorytetami, z których ogromna większość towarzyszy nam od pamiętnego 1989 roku, a nawet dłużej. Czy będzie to ocena obiektywna? Czy zależało to będzie wyłącznie od prawdy historycznej?
Cofając się bardzo głęboko w czasy historyczne możemy zaobserwować pewną ciekawą prawidłowość.
Śledząc tylko przydomki dawnych, monarchów, królów, książąt i przeróżnej maści władców, dojść możemy do bardzo ciekawych wniosków, dających się odnieść do otaczającej nas rzeczywistości. I tak w starożytności jak i w czasach nowożytnych stykamy się z samymi niemal bez wyjątku pochlebnymi określeniami.
Bez względu na to czy mamy do czynienia z miernotami czy postaciami znaczącymi kroniki i przekazy roją się od przeróżnych Zbawców, Odnowicieli, Zwycięzców, Wspaniałych, Zjednoczycieli, Dobroczyńców itp. Kronikarze, jak widać, schlebiali władcom. Nie było to zapewne działanie bezinteresowne, gdyż najczęściej owi dziejopisarze żyli dość dostatnio na dworach opisywanych przez siebie chlebodawców.
Z nastaniem średniowiecza nastąpił jednak znaczący przełom. W tak krytykowanej za ciemnotę, inkwizycję i prymitywne chrześcijaństwo epoce zaczęły pojawiać się określenia bardziej bezpośrednie i zbliżone do prawdy. Nowa uniwersalna religia, która duży nacisk kładła na życie w prawdzie miała niewątpliwie duży wpływ na to nowe zjawisko.
I oto obok Wielkich, Śmiałych, Walecznych czy Pobożnych pojawiać się zaczęli najróżniejsi Krzywouści, Laskonodzy, Kędzierzawi, Zezowaci, Kulawi, Leniwi, Grubi, Łysi.
Od starożytności do średniowiecza minęły długie stulecia i nie da się ukryć zelżała nieco cenzura i nastąpił częściowy odwrót od wszechobecnej poprawności politycznej.
Zawsze jest tak, iż współcześni bardzo rzadko zdają sobie sprawę, że żyją w przełomowych czasach. Myślę, że nie przesadzę, jeśli powiem, że dane jest nam żyć w takim momencie.
Procesy, które toczyły się na przestrzeni wieków u nas nastąpiły z dnia nadzień. Można śmiało powiedzieć, że stało to się w ciągu historycznie rzecz ujmując sekundy.
Dzisiaj ze zdziwieniem i zaciekawieniem obserwujemy osobliwą przemianę.
I tak na przykład Generał Wojciech - Honorowy stał się zwykłym Wojtkiem - Donosicielem, Adam - Źródło Prawdy przedzierzgnął się w Adasia - Kłamliwego, Bronisław - Złotousty stał się zwykłym Bronkiem - Krętaczem. Lech Wielki to dzisiaj Lechu - Malutki, a Józef - Krynica Mądrości to tylko zwykły Łysy Józek.
Mam duże pretensje do dawnych kronikarzy i dziejopisarzy, gdyż ukradli mi jeden bardzo trafny przydomek, który z racji charkowskich ekscesów ( i nie tylko) chciałem przypisać powracającemu na scenę ex- prezydentowi.
Otóż w początkach XII wieku żył syn Władysława Wygnańca i Agnieszki Austriackiej niejaki Mieszko zwany Plątonogim. Postać to ani wielka ani znacząca, więc pasowała mi jak ulał do naszego Prezydenta. Są jednak pewne niezgodności. Ten dokuczliwy przydomek przypadł w udziale Mieszkowi z powodu trwałego kalectwa nóg.
Będę jednak obstawał przy tym, że przydomek Aleksander - Plątonogi pasuje idealnie do naszej byłej głowy państwa. Wspomniany incydent w Charkowie oraz wcześniejsze tańce disco-polo wykonywane już w stanie trzeźwości świadczą o niebywałej gibkości aparatu ruchu naszego pomazańca. I pomyśleć, że tylko tyle wystarczy, aby stać się ulubieńcem tłumów, elit światowych i autorytetów mianowanych.


Komentarze
Pokaż komentarze